fotointernetportale społecznościowe

Zdjęcia z „dzióbkiem” świadczą o presji, jaką nakłada na nastolatki Facebook

Prawie w każdym miejscu i czasie ktoś ze znajomych może wyciągnąć smartfona i zrobić nam zdjęcie. Nawet we własnej sypialni nie jesteśmy bezpieczni, ponieważ znajomy może wysłać zaproszenie do wideorozmowy na włączonym komputerze. Nie przejmują się tym tylko osoby, które zawsze wyglądają nieskazitelnie (promil populacji) oraz jednostki fałszywie przekonane o tym, że zawsze wyglądają nieskazitelnie (procent populacji).

W dobie Facebooka to nastolatki padły ofiarą permanentnej inwigilacji „społecznościowej”. Najczęściej znajdują się na zdjęciach umieszczanych na tego rodzaju portalach. Na każdym zostają otagowane, więc trudno fotkę zignorować – staje się widoczne na ich profilu. Pół biedy, jeśli wypadliśmy na zdjęciu przeciętnie. Gorzej, jeśli mamy – o, zgrozo – świecącą się twarz.

Jak pisze The New York Times, wśród amerykańskich nastolatek szerzy się prawdziwa obsesja spowodowana możliwością znalezienia się na zdjęciu, które wyląduje w Internecie. Dziewczęta nie lubią się pokazywać bez makijażu i fryzury nigdzie, a na pewno nie podczas imprez, z których relacja znajdzie się na Facebooku. Co więcej, dorastające kobiety do „perfekcji” opanowały wydymanie ust do kamery, więc w Internecie roi się od zdjęć lolitek z widocznym dekoltem i twarzami w charakterystycznym grymasie. Instruktaż robienia „słit foci” mówi: zdjęcie musi być robione od góry, wtedy oczy wydają się większe, a twarz szczuplejsza.

13-letnia Jordan, z którą rozmawiała felietonistka NYT, przyznaje: „Mam poczucie, że powinnam cały czas wyglądać świetnie – w szkole, na imprezach, w centrum handlowym, kiedykolwiek spotykam się ze znajomymi poza domem. Chcę, by wszyscy mówili: ‚Jak ona świetnie wygląda!’. Kiedy wydaje mi się, że nie wyglądam atrakcyjnie, czyje się podle”.

Młodzi potrafią też poprawiać fryzurę przed rozpoczęciem wideorozmowy na własnym komputerze. Skończyło się więc nawet snucie się w dresie we własnym domu. Nic dziwnego, że nastolatki poświęcają wiele czasu nie tylko na staranny makijaż, ale i dobór stroju. Wszędzie będą osądzane, mogą też zostać sfotografowane, a jeśli zdjęcie wyląduje na Facebooku, odpala się licznik kliknięć na „Lubię to!”.

14-letnia Lily mówi: „Im więcej ‚lajków’ dostaniesz, tym wydajesz się popularniejsza. Dziewczyny nie chcą, by tylko dobre kumpelki „lubiły” ich zdjęcia, wolą aprobatę ze strony chłopców, starszych znajomych oraz osób, które są popularne w szkole”. Jeden ze sposobów na zyskanie takiej popularności to zamieszczanie fotografii, na których wygląda się sexy. Kłopot w tym, że młode uczennice nie zawsze potrafią ocenić, co jest naturalnie atrakcyjne, a co sprawi, że zyskują reputację „łatwych”.

Jak uważa pedagog Robyn Silverman, rodzice mają powody do zwrócenia uwagi na facebookowy trend: „Sprowadzenie tak młodych dziewcząt do roli obiektu seksualnego jest naprawdę niebezpieczne. Sprawia, że nastolatki czują się nieustannie oceniane, a to skutkuje niepokojem i depresją. Ciągłe zadręczanie się pytaniami ‚Czy dobrze wyglądam?’  utrudnia normalne życie. Dziewczęta nieustannie myślą o tym, jak wypadną w lustrze, zamiast np. oddawać się rozmowie czy innej czynności, jaką w danej chwili wykonują.”

Popularny sposób na chwilę odpoczynku, choćby w domu? Zakrycie kamerki komputerowej samoprzylepną kartką. [JezebelNew York Times, zdjęcie: Yuri Arcurs/Shutterstock]


podobne treści