biznes

Założyciel Huawei nie obawia się amerykańskich sankcji

Decyzja prezydenta Trumpa o dopisaniu Huawei do listy przedsiębiorstw, z którymi amerykańskim firmom nie wolno handlować, bez wątpienia odbije się szerokim echem na pozycji chińskiej firmy. Jednak założyciel Huawei, Ren Zhengfei, jest spokojny o przyszłość firmy i twierdzi, że była ona przygotowana na taką ewentualność.

Domino, które zaowocowało (na razie) odcięciem Huawei od usług Google oraz dostaw podzespołów Qualcomma i Intela, ruszyło na początku maja, kiedy to prezydent Trump zaakceptował podwyżkę ceł na chińskie towary warte około 200 miliardów dolarów. Podwyżka ta weszła w życie 10 maja, a trzy dni później Pekin odpowiedział nałożeniem własnych ceł od 1 czerwca.

W odpowiedzi Amerykanie zaprezentowali pakiet proponowanych ceł na kolejne chińskie towary warte setki miliardów dolarów rocznie, a Huawei znalazło się na liście przedsiębiorstw, z którymi amerykańskie firmy nie mogą prowadzić interesów i, jak się okazało po weekendzie, żaden z najważniejszych amerykańskich graczy technologicznych nie zamierza sprzeciwiać się Waszyngtonowi, a o zawieszeniu współpracy z chińską firmą poinformowały między innymi Google, Intel czy Qualcomm.

Choć zastąpienie dostawców kluczowych podzespołów, takich jak procesory do laptopów i układy mobilne, oraz utrata dostępu do najpopularniejszego na świecie mobilnego systemu operacyjnego nie są ciosami lekkimi, założyciel Huawei, Ren Zhengfei, wydaje się bagatelizować sprawę i twierdzi, że firma od lat przygotowywała się na taką możliwość.

W rozmowie z japońskimi dziennikarzami, którą przytacza Business Insider, Zhengfei stwierdził, że jego zdaniem dekret prezydenta Trumpa nie odbije się mocno na kondycji Huawei.

„Wpływ nie będzie duży, ale my sami nie spodziewamy się szczególnie dobrego wzrostu,” powiedział Zhengfi dodając, że choć uważa decyzję amerykańskiego prezydenta za szkodliwą, spodziewał się takiego obrotu sprawy. „Po cichu przygotowywaliśmy się,” dodał.

Założyciel Huawei mówił, że jego firma cały czas rozważa możliwość wystąpienia wobec USA na drogę prawną z uwagi na ograniczanie dostępu do rynku dla produkowanych przez nią towarów. Ale to raczej nie przyniesie rezultatów, natomiast samą przytaczaną rozmowę można potraktować jak swego rodzaju odpowiedź na sankcje ze strony USA, ponieważ była gęsto podszyta sugestiami co do tego, że japoński biznes (Japonia jest najbliższym sojusznikiem USA w tamtym regionie świata), będzie miał się dużo lepiej, jeśli zorientuje się on na Chiny. Zwłaszcza, że, jak przypomniał Zhengfi, samo Huawei rocznie importuje japońskie podzespoły o wartości 6,4 miliardów dolarów.

Nam pozostaje obserwować, jak rozwijać się będzie sytuacja i jak Chiny odpowiedzą na ten krok USA. Swoją drogą ciekawe, jak długo amerykańskie firmy będą stały murem za polityką Waszyngtonu? W końcu skoro w najbliższym czasie Huawei nic od nich nie kupi, one same nie zarobią.

Ilustracja: Flickr/verchmarco

podobne treści