internetnews

Wpatrują się w obrzydlistwa z Sieci

Pornografia dziecięca, ofiary przemocy, dręczone zwierzęta, rozczłonkowane ciała – nieczęsto widujemy takie zdjęcia na przykład na Facebooku, choć codziennie w Internecie zamieszczanych jest ich setki. Nie trafiamy na nie dzięki osobom, które muszą je oglądać, ponieważ na tym polega ich praca.

Oflagowane zdjęcia i filmy oglądają i filtrują ludzie zatrudnieni w wyspecjalizowanych firmach. Żaden algorytm nie jest na razie w stanie ich zastąpić.

Rosnąca popularność usług monitorowania treści zamieszczanych w Internecie sprawia, że częściej słyszymy o konsekwencjach takiej pracy dla zdrowia psychicznego. Wielu pracowników podjęło tę słabo opłacaną pracę, ponieważ liczyły na to, że będą większość czasu patrzeć na pornografię.

Hemanshu Nigam, były szef bezpieczeństwa w MySpace, mówi: „Przychodzą do pracy 20-latkowie, którzy spodziewają się, że będą przyglądać się głównie ostrej pornografii. Nie mają pojęcia, jak obrzydliwe i godne potępienia zdjęcia zobaczą. Pewne obrazy będą do nich wracać całe życie.”

Pracownicy wymiotują lub wybuchają płaczem. Często potrzebują pomocy psychologa i terapii. Świadczy to o tym, że nie powinni przystępować do pracy nieprzygotowani, a rekrutacja winna być bardziej selektywna.

Smutna jest świadomość, jak wyglądałaby Sieć bez moderacji. [Adam Frucci/giz, NY Times]


podobne treści


  • Anonim

    albo zatrudniają się tam pedofile i łaczą przyjemne z pożytecznym :)