wtf

Włamał się do 50 tysięcy drukarek by promować kanał na YouTube

Każdy, kto kiedyś próbował wybić się ze swoimi treściami na YouTube wie, że nie jest to łatwe zadanie. Tym ciekawsza jest historia stojąca za włamaniem, które miało na celu promowanie… najpopularniejszego kanału na YouTube.

Obecnie najpopularniejszym kanałem w serwisie YouTube jest PewDiePie, a właściwie Felix Kjellberg, który zajmuje to miejsce od 2013 roku. Komentując gry i publikując w swoich vlogach humorystyczne w założeniu treści, w ciągu lat zdobył imponujące 73 miliony subskrybentów. Ale po piętach depcze mu kanał o nazwie T-Series. Jeśli o nim nie słyszeliście, to nic dziwnego – publikowane są na nim indyjskie hity muzyczne i zwiastuny filmów z Bollywood. A ponieważ Indie są ogromne, i w przeciwieństwie do Chin ich mieszkańcom nie jest utrudniany dostęp do tej platformy, kanał ten może poszczycić się prawie taką samą liczbą śledzących go użytkowników. Prawie, ponieważ do prześcignięcia PewDiePie brakuje mu już jedynie 50 tysięcy subskrypcji.

I można byłoby powiedzieć, że jest to całkowicie normalny objaw przenoszenia się punktu ciężkości współczesnego świata do Azji, ale pewien cracker ukrywający się pod pseudonimem TheHackerGiraffe, postanowił nie dopuścić do takiego „upadku Okcydentu”. Jak podaje The Hacker News, za pomocą dostępnych ogólnie narzędzi odnalazł on około 50 tysięcy drukarek, które były podpięte do sieci i miały otwarty port 9100, a następnie, korzystając z open source’owego narzędzia Printer Exploitation Toolkit (PRET), służącego nominalnie do wyszukiwania luk w oprogramowaniu drukarek, wydrukował na każdej z nich ulotkę zachęcającą do subskrybowania kanału PewDiePie. I sprawdzenia zabezpieczeń drukarki.

Oczywiście od razu pojawiły się głosy, że za tym atakiem stał sam PewDiePie, ale po pierwsze bez żadnych dowodów to tylko puste oskarżenia, po drugie ton ulotek sugeruje, że osoba, która je przygotowała, raczej nie była pełnoletnia, a po trzecie skuteczność tego typu „reklamy” jest przyzerowa. No chyba, że chodziło o to, żeby media nagłośniły „sprawę” co niniejszym się udało.

Zdjęcie: Flickr/philcampbell

podobne treści