internet

Węgrzy protestują przeciwko podatkowi od Internetu

Węgrom zdecydowanie nie spodobał się pomysł opodatkowania pobierania danych, jaki zaproponował rząd Viktora Orbana. Wczoraj w Budapeszcie odbyła się spora demonstracja sprzeciwu wobec projektu zmian w ustawie o podatkach telekomunikacyjnych.

21 października węgierski rząd złożył w tamtejszym parlamencie projekt zmian w ustawie o podatkach telekomunikacyjnych. Propozycja nowych regulacji zakłada, że od 1 stycznia przyszłego roku węgierscy internauci mieliby płacić 150 forintów (około 2 złotych) za każdy rozpoczęty gigabajt pobranych danych. Podatek ten mieliby płacić operatorzy, ale, jak łatwo się domyślić, zostałby on przerzucony na klientów. Węgierski rząd nawet nie próbuje udawać, że tak nie będzie, ponieważ już w ubiegłym tygodniu sam zaproponował, by ograniczyć wysokość „podatku od Internetu” przypadającego na jeden podmiot do 700 forintów od osoby fizycznej i 5000 od przedsiębiorstw.

Nie załagodziło to jednak gorącej atmosfery – wczoraj Węgrzy wyszli na ulice by zaprotestować przeciwko wprowadzania podatku od pobierania danych. Według różnych szacunków w manifestacji, jaka odbyła się w Budapeszcie, wzięło udział od 10 do 20 tysięcy osób.

Protestujący zebrali się na placu przed siedzibą Ministerstwa Gospodarki, a następnie przemaszerowali na Plac Bohaterów. W obu miejscach demonstrujący manifestowali swój sprzeciw wobec nowej daniny świecąc swoimi telefonami komórkowymi. Według Węgierskiego Stowarzyszenia Technologii Informacyjnych i Komunikacyjnych podatek wywoła spadek wykorzystania internetu oraz zwiększy jego koszt dla biznesu i indywidualnych użytkowników. Uczestnicy niedzielnego protestu wskazywali też, że takie rozwiązanie przyczyni się do pogłębienia nierówności społecznych.

Organizatorzy manifestacji dali rządowi Viktora Orbana 48 godzin na wycofanie się z tego pomysłu. W przeciwnym razie jutro o 18tej odbędzie się kolejny protest.

Kilkuset demonstrantów oddzieliło się od manifestacji i udało się pod siedzibę rządzącej partii Fidesz, która została obrzucona starą elektroniką, głównie klawiaturami, routerami, myszami i monitorami. W rezultacie nietypowego ostrzału zniszczone zostały dwa okna, a przybyła na miejsce policja aresztowała sześć osób.

Sytuacją na Węgrzech zainteresowała się też Unia Europejska, a konkretnie wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej i komisarz ds. agendy cyfrowej Neelie Kroes, która namawia do przyłączenia się do protestu lub wsparcia Węgrów. Ale nie potrzeba głosu z Brukseli, by przewidzieć, że jeśli na Węgrzech wprowadzony zostanie taki podatek, politycy z innych krajów wcześniej czy później spróbują wprowadzić podobny u siebie.

Zdjęcie: Facebook/Százezren az internetadó ellen


podobne treści