wtfwynalazki

USA: zarzuty za „promień śmierci”

Jeśli wydawało się wam, że broń strzelającą promieniami śmierci można znaleźć co najwyżej na karatach słabych powieści science-fiction, przemyślcie jeszcze raz swoje stanowisko – FBI zatrzymało dwóch mężczyzn, którym postawiono zarzuty budowania broni strzelającej zabójczymi dawkami promieniowania. Serio.

Dwóch pracowników General Electric, Glendon Scott Crawford (49) oraz Eric J. Feight (54), postanowiło najwyraźniej dorobić sobie do pensji. A, jak wiadomo, najlepszym na to sposobem jest skonstruowanie eksperymentalnej broni, którą można by później sprzedać Ku Klux Klanowi albo Izraelowi – przynajmniej tak tłumaczyli swoją motywację zatrzymani. Crawford próbował nawet zbierać pieniądze na badania wśród amerykańskich organizacji żydowskich i zorganizował na ten cel zbiórkę wśród członków Ku Klux Klanu z Północnej Caroliny.

Jak miał działać ich „promień śmierci”? Według pomysłodawców miało to być zamontowane na ciężarówce duże urządzenie rentgenowskie, pozbawione wszelkich zabezpieczeń. Broń miała być odpalana z bezpiecznej odległości, a ofiary nie wiedziałyby nawet o tym, że są napromieniowane ogromną dawką promieni X do czasu, aż byłoby już dla nich za późno.

Przynajmniej w teoriach głoszonych przez pomysłodawców. Kiedy Crawford i Feight zostali aresztowani, FBI znalazło złożone urządzenie, które jednak nie działało. I najprawdopodobniej nigdy by nie zadziałało w sposób, który próbowali przedstawić oskarżeni, ponieważ nie wiadomo czy w ogóle udałoby się doprowadzić do czyjejkolwiek śmierci tylko za pomocą tak zaaplikowanego promieniowania rentgenowskiego. Najprawdopodobniej obaj „wynalazcy” chcieli po prostu wcisnąć ludziom z KKK zapakowany w złoty papierek technicznych wykresów kit. Ale i tak odpowiedzą za próbę zbudowania „broni masowego rażenia”.

Zdjęcie: Flickr/VeHagen


podobne treści