news

USA (chyba) nie będą ścigać Assange’a za publikację poufnych depesz

Jak donosi Washington Post amerykański Departament Sprawiedliwości najprawdopodobniej nie będzie chciał postawić zarzutów Julianowi Assange. Chodzi o sprawę opublikowania przez WikiLeaks dokumentów dyplomatycznych, które wyciekły za sprawą Bradley’a Manninga.

Sprawa jest więc już dość leciwa, ale Departament Sprawiedliwości nadal nie zdecydował czy zamierza ścigać za to także Assange’a. Anonimowy przedstawiciel tej instytucji zdradził jednak dziennikowi, że, choć sprawa nie jest jeszcze ostatecznie przesądzona, najprawdopodobniej nie będzie się ona domagała postawienia zarzutów założycielowi WikiLeaks. Departament Sprawiedliwości doszedł bowiem do wniosku, że skoro nie ściga się dziennikarzy za publikowanie tajnych materiałów, nie można też za to ścigać Assange’a. Dojście do tych odkrywczych wniosków zajęło im co prawda trzy lata, ale lepiej późno niż wcale.

Pomimo tego WikiLeaks, oraz przede wszystkim adwokat Assange’a, pozostają sceptycznie nastawieni do tych informacji. Barry Pollack, amerykański adwokat Australijczyka, podkreśla, że sprawa WikiLeaks jest oficjalnie nadal w toku.

„Wielokrotnie zwracaliśmy się do Departamentu Sprawiedliwości z prośbami o udzielenia informacji na temat statusu śledztwa w kontekście osoby pana Assange’a. Odmawiali. Nie zostaliśmy w żaden sposób poinformowani o zamknięciu śledztwa, bądź o decyzji o nie stawianiu zarzutów [mojemu klientowi].”

Tymczasem sam Assange nadal ukrywa się w londyńskiej ambasadzie Ekwadoru, w której schronił się w obawie przed deportacją do Szwecji, która ściga go za domniemane przestępstwa seksualne.


podobne treści