news

Ukradł uczelni 4,5 miliona dolarów dzięki prostej sztuczce

George Castro z Bronksu był przez pewien czas zatrudniony na nowojorskim
Uniwersytecie Columbia. Wykorzystał ten czas, by skorzystać ze swojej „znajomości systemów rozliczeniowych”.

Dopisał do listy płatności swoje nowe konto jako odbiorcę. W październiku przelano na nie 3,4 miliona dolarów, w listopadzie kolejny milion. Pieniądze wypłacił z banku TB w gotówce.

Plan był znakomity, ale dolce vita musiało trwać krótko, ponieważ Castro był jednym posiadaczem konta, a jego dane przechowywał bank. Zatem kiedy Prokurator Rejonowy Manhattanu otrzymał doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa, z łatwością dotarł do Castro, który w chwili aresztowania miał przy sobie 200 tysięcy dolarów. Na podjeździe jego domu stało nowiutkie Audi za 80 tysięcy dolarów.

Sędzia nakazał umieszczenie spryciarza w areszcie i wyznaczył kaucję w wysokości 2 milionów dolarów. Nie wierzy więc w zapewnienia Castro, który tłumaczy, że „pieniądze tak po prostu pojawiły się na jego koncie”. Na pytanie, dlaczego nie zgłosił bezprawnego wzbogacenia i wydawał pieniądze na zbytki, odpowiedział, że „ogarnęła go chciwość”. [NY Post, Business Insider, zdjęcie: AresT/ShutterStock]


podobne treści


  • a

    hehe podoba mi sie te haslo – bezprawne wzbogacenie :)