internet

Turcja blokuje Twittera

Tymczasem w Turcji premier Recep Erdogan, ten sam, który jeszcze kilka miesięcy temu pojawiał się jako hologram, postanowił pójść na wojnę z Twitterem. Jak postanowił, tak zrobił i już wczoraj wieczorem dostęp do tej sieci społecznościowej został w Turcji zablokowany.

Wczoraj, podczas przedwyborczego przemówienia do zwolenników własnej partii, premier Turcji powtórzył w ostrym tonie swoje wcześniejsze zapowiedzi, że będzie starał się ograniczyć dostęp do serwisów społecznościowych:

„Nic mnie nie obchodzi, co powie na to wspólnota międzynarodowa, ale wyrwę z korzeniami Twittera i pozostałe sieci (społecznościowe),” stwierdził Erdogan.

Na reakcję odpowiednich władz nie trzeba było długo czekać. Już wczoraj wieczorem zablokowano w Turcji dostęp do Twittera. Dlaczego tureckim władzom aż tak bardzo nie podoba się serwis mikroblogowy?

Według kancelarii premiera Turcji, Twitter ignoruje orzeczenia tureckich sądów, które wymagają od serwisu usunięcia niektórych postów. Nieoficjalnie chodzi jednak o to, że zarówno Twitter, jak i inne media społecznościowe, wykorzystywane są do krytykowania obecnego rządu przed zapowiedzianymi na 30 marca wyborami lokalnymi oraz do organizowania ulicznych protestów. Administracji Erdogana zarzuca się między innymi korupcję, a nagrania, które mają potwierdzać te zarzuty, rozpowszechniane są za pomocą YouTube’a.

Blokadę skrytykowała jeszcze w nocy unijna komisarz ds. agendy cyfrowej Neelie Kroes uznając ją za cenzurę. Twitter na razie zapoznaje się z sytuacją, a do czasu jej rozwiązania proponuje swoim tureckim użytkownikom, by korzystali z serwisu za pośrednictwem smsów.


podobne treści