internetWiadomość główna

Traktaty, opłaty i zagrożony Internet

Dawno, dawno temu, zanim jeszcze Internet stał się powszechnie dostępny, telekomunikacja opierała na połączeniach telefonicznych. I, jako taka, regulowana była przez stosowne traktaty międzynarodowe, które nie były rewidowane od 1988 roku. Wcześniej czy później wypadałoby je uaktualnić. Ale, jeśli niektóre zaproponowane rozwiązania zostaną przyjęte, może się okazać, że nie wyjdą one na zdrowie Internetowi jaki wszyscy znamy.

Przedłożone odpowiedniej agencji ONZ przez europejskie korporacje telekomunikacyjne (European Telecommunications Network Operators Association) rozwiązanie zakłada, że Internet można potraktować trochę jak połączenia telefoniczne. Przynajmniej jeśli chodzi o kwestie rozliczeń między operatorami.

Do tej pory kwestie związane z przepływem informacji pomiędzy sieciami należącymi do różnych operatorów rozwiązywane były przy pomocy wzajemnych porozumień, które z reguły zakładają, że dane pomiędzy dwiema sieciami mogą być wymieniane do woli i bez opłat.

Europejscy operatorzy chcieliby jednak postawić licznik, dzięki któremu można by naliczać opłaty dla tego podmiotu, który wysłał dane. Wysyłający płaci – dokładnie tak jak w przypadku połączeń telefonicznych.

Jak pięknie to działa możemy się przekonać po wakacjach, kiedy pocztą przychodzi rachunek za połączenia wykonane w roamingu. W przypadku Internetu pomysł jest jeszcze bardziej diabelski, ponieważ są takie przedsiębiorstwa, które z założenia zajmują się wysyłaniem danych w świat. Ze względną korzyścią dla niego. Po ewentualnym wejściu w życie tego pomysłu takie Google musiałoby płacić za przyjemność wysłania do Europy wyników wyszukiwania. A to, wcześniej czy później, skończyłoby się odmową obsługi terenów, z których Mountain View nie miałoby wystarczających przychodów.

Najmniej zadowoleni z tego pomysłu są oczywiście Amerykanie, u których mieści się najwięcej największych przedsiębiorstw internetowych. Wyjątkowo w tej sprawie mają także poparcie krajów rozwijających się:

„Model rozliczeń, w którym wysyłający płaci, spowoduje, że zlokalizowane na terenie USA serwisy internetowe zaczną odrzucać połączenia z krajów rozwijających się, z którymi nie będzie opłacało się komunikować,” przewiduje Robert Pepper, wiceprezes Cisco ds. globalnej polityki technologicznej.

Pozostaje mieć nadzieję, że przedstawiciele 193 krajów w ONZ będą wiedzieli za czym głosują i odrzucając ten pomysł, udowodnią, że w tej instytucji można jednak podejmować sensowne decyzje.

[Cnet]

podobne treści