news

Ten Boeing 747 nie rozbił się o Golden Gate Bridge

Rejsowy Boeing 747-400 był naprawdę bardzo, bardzo blisko mostu. Mrożące krew w żyłach zdjęcie wykonał Brad Waler podczas Fleet Week (tygodnia pobytu okrętu marynarki wojennej w porcie) w San Francisco.

Jeszcze lepiej podchodzenie do lądowania wygląda na filmie:

Po co ten szum, miał jeszcze mnóstwo miejsca (uf, udało się!). [Jesus Diaz/giz, Flight Global, zdjęcie: Brad Waler]


podobne treści


  • ivn81

    Zdjęcie z teleobiektywu, złudznie optyczne i tyle.

  • asdf

    nie podchodzenie do ladowania tylko start, bo widac jak sie kola schowaly…

  • ArturS221

    Podchodzenie do lądowania tylko nieudane i odejście na drugi krąg.

  • skimar1992

    w 0:44 słychać strzały

  • lukas

    Aby uzmysłowić odległość jaka dzieli samolot od mostu wystarczy napisać, że średnica kadłuba Boeinga 747 to 6,5 metra, zaś odległość pomiędzy dolną krawędzią najwyższego „okienka” w pylonie a szczytem tego pylonu to około 35 metrów.

    Przyjmijmy, że w 28 sekundzie filmu samolot „mija” most – wówczas kadłub samolotu ma na kadrze mniej niż połowę ze wspomnianej wyżej wysokości ostatniego „okienka” pylonu.

    Korzystając z twierdzenia Talesa (5 klasa podstawówki, jeśli się nie mylę) łatwo dojść do wniosku, że samolot jest w połowie odległości pomiędzy kamerą a mostem.

    W 43 sekundzie widać, że kamerzysta jest naprawdę daleko od mostu – najprawdopodobniej w Golden Gate Yacht Club (co można potwierdzić w ostatniej sekundzie filmu, gdzie pięknie widać wyspę Alcatraz z profilu) – czyli jakieś 4 kilometry od północnego pylonu.

    Jak widać, samolot minął most o jakieś 2 kilometry (a na pewno nie mniej niż kilometr) – wielkie mi halo.

    PS. Taką analizę, łatwą do przeprowadzenia dla średnio rozgarniętego ucznia ostatnich klas podstawówki, to powinien przeprowadzić „autor” artykułu na Gizmodo, a nie ja – szaraczek bez wyższego wykształcenia.