news

Telefon wybuchł mu w twarz

Czytelnik amerykańskiego Gizmodo Corey Hurst przysłał do redakcji opowieść o tym, jak jego Samsung Rogue eksplodował. Gdy wsiadał do samochodu, jego telefon wpadł pod fotel kierowcy. Nie mógł dosięgnąć aparatu, więc wysiadł z samochodu i podniósł siedzenie. W jego Infiniti G35 Coupe fotel automatycznie przesuwa się do przodu, gdy się go podnosi.

Kiedy schylił się od strony tylnego siedzenia, by znaleźć telefon, usłyszał trzeszczenie, po czym aparat wybuchnął mu w twarz. Spanikowany, pobiegł do łazienki i przez 20 minut próbował usunąć z oczu substancję, jaka dostała się do nich podczas eksplozji. Powoli oczy przestały piec, a Corey został zawieziony do szpitala, gdzie dostał antybiotyki. Kolega pomógł mu wydostać telefon i nie mógł uwierzyć własnym oczom.

A Cellphone Exploded In My Face

Przedstawiciele operatora komórkowego Coreya, sieci Verizon, zaproponowali mu nowy telefon. Samsung nie odpowiedział na maile. Mężczyzna czuje się dobrze i jest pod opieką okulisty.

Zastanawiał się, czy to jego wina, dopóki nie usłyszał od znajomego: „Nawet, jeśli przycisnąłeś telefon fotelem samochodu, nie powinien wybuchać, jak bomba”.


podobne treści


  • ip

    nie powinien to dobre sformuowanie. Ktos napisze cos o tym jak taka reklamacja wygladala u nas:)

  • pier

    W usa prawnicy z garbatymi nosami oskubia samsunga i potem verizon.Jakby to bylo w polsce to samsung postawilby biedaka przed sadem za szkalowanie dobrego imienia firmy!

  • Anonim

    A od kiedy to bateria ma być zgnioto odporna?
    A co do prawników to nie oskubią, bo telefon służy do rozmawiania, a nie przygniatania fotelem w samochodzie.
    I co do tego ma gwarancja? Skoro gwarancja nie obejmuje nawet upadku na ziemię czy zalanie wodą.

  • kuusamo

    podali mu antybiotyki? to chyba jakiś żart „tłómacza”

  • Jebaka Leśny

    W Polsce nie dostałby odszkodowania gdyż oto przebieg historii u Nas: Facetowi wybucha telefon w twarz, przerażony biegnie do łazienki której szuka 10min, przez następne 20min usuwa szkodliwą substancje. 30 minut które upłynęło wystarczyło w zupełności złodziejom by ukraść samochód zwłaszcza że był otwarty gdyż ofiara nie zdążyła go zamknąć w panice. Nie ma więc telefonu – nie ma sprawy :)