news

Szwed nagradzany za zdjęcia dzikich zwierząt składał je w Photoshopie

Terje Hellesö otrzymał nagrodę szwedzkiej Agencji Ochrony Środowiska za najlepsze zdjęcia w 2010 roku. Gdzie „upolował” obiektywem tyle okazów dzikich zwierząt i dlaczego zawsze uzyskiwał tak świetnie ujęcia?

Obrońca zwierząt Gunnar Gloerson zakwestionował autentyczność fotek Hellesö na swoim blogu i wytknął oszustowi brak prawdopodobieństwa, że udało mu się zaobserwować tyle okazów rzadkich gatunków w krótkim czasie. Zwrócił też uwagę na oczywiste interwencje Photoshopa w obrazy.

Prawda jest taka, że Hellesö kopiował zdjęcia dzikich zwierząt ze stron agencji sprzedających zdjęcia i składał z nich nowe kompozycje. Nawet niezbyt fachowo. Spójrzcie tylko na tę fotografię rysia:
Nie mówiąc o tej fotce sójki syberyjskiej, na pierwszy rzut oka nieautentycznej:

Swedish Nature Photographer Exposed as Giant Photoshopping Fraud

W ubiegłą sobotę Hellesö przyznał, że publikował fałszywki jako prawdziwe zdjęcia. Tymczasem pracownicy owej Agencji Ochrony Środowiska wiedzą za mało o zdjęciach i o… zwierzętach. [UPI, PetaPixel]

podobne treści

  • katol

    ku…..a, ale trzeba byc depem….ja pierd..le…pokurwajeby

  • gofr

    Po pierwsze Terje Hellesø a nie Helles, po drugie sam przyznał się do fałszowania zdjęć

  • qw

    ale trzeba być ślepym żeby tego odrazu nie stwierdzić hehe ptaszek jaki ma shadow zarypany bezczelny heheh

  • loskoj

    Ale jak ktoś mógł mu dać jakąkolwiek nagrodę?? Ślepi byli czy co?? :D

  • Anonim

    jak pracowałem w szkole to często spotykałem się z tym, że młodzi, sprytni ludzie szukali ścieżki „na skróty”, a nauczyciele (nie zawsze „na czasie”) mieli trudności z rozpoznaniem oznak >przestępstwa<... Nie dziwię się szanownemu jury tego konkursu - zapewne mieli nadzwyczaj rozbudowane poczucie estetyki (przy jednoczesnych brakach "z techniki")

  • kierowca.bcde

    @redakcja i @qw
    „ale trzeba być ślepym żeby tego odrazu nie stwierdzić hehe ptaszek jaki ma shadow zarypany bezczelny heheh”

    Widać, że jesteś kompletnym laikiem, jeśli chodzi o fotografię. To nie żaden shadow (kto normalny by to robił, chcąc sfałszować zdjęcie?), tylko efekt fotografowania na długim (w stosunku do ruchu obiektu) czasie, wespół z bardzo krótkim błyskiem lampy! Aparat rejestruje w miarę poprawnie to, co oświetliła lampa, a w postaci „ducha” (czyli tego cienia, który „odkryłeś”) dokłada niedoświetlony obraz, który naświetlił się w czasie, kiedy lampa nie błyskała (a „dłuższa” migawka zarejestrowała).
    Nie ma to jak fotograficzne gamonie biorą się za opiniowanie zdjęć. :P

    W żadnym podlinkowanym materiale nie ma nic na temat fałszerstwa tego zdjęcia z sójką syberyjską, a jedynie UPI.com zamieścił to jako ilustrację artykułu (prawdopodobnie wyciągając ją losowo z portfolio fotografa), a genialna Anna P., bez zastanowienia powieliła na Gizmodo. :)