news

Steve Jobs mówi o swoim przeszczepie: „Byłem bliski śmierci”

Prawie rok temu Steve Jobs przeszedł operację przeszczepu wątroby, która uratowała mu życie. Lekarze szpitala w Memphis, w którym dokonano operacji zapewnili potem, że był „w najcięższym stanie z osób na liście oczekujących na przeszczep”. Wydali oświadczenie po pojawieniu się w prasie domysłów, że bogactwo i sława zapewniły Jobsowi specjalne traktowanie w szpitalu.

Uratowany Jobs wystąpił na uroczystości z okazji uruchomienia amerykańskiego rejestru żywych dawców narządów. Skrytykował kalifornijski system przeszczepów narządów:

„Miałem szczęście. W ubiegłym roku 400 mieszkańców Kalifornii zmarło w oczekiwaniu na przeszczep. Ja też mógłbym być już martwy.” Miał szczęście, ponieważ miał możliwość polecieć do Memphis (stan Tennessee), gdzie dostępna była wątroba i zdążyć na stół operacyjny. Miał na to tylko 4 godziny.

Nie szczędził krytyki obecnemu systemowi rejestracji dawców, ponieważ „nikt nie pyta się ciebie po prostu: Czy w razie potrzeby możemy użyć twoich narządów do przeszczepu?” Zapewnia jednak, że sam dziś czuje się bardzo dobrze.

A ty poinformowałeś swoich bliskich, żeby w razie wypadku wyrazili zgodę na przeszczep? Ja tak. [Business Insider]


podobne treści


  • groovemanager

    Również.

  • Dawid Krysiak

    Kartę ICE (in case of emergency) mam wypełnioną i noszę zawsze w portfelu, myślę jednak że zwykła kartka papieru ze spisanym oświadczeniem woli również wystarcza w świetle polskiego prawa. I warto taką kartę wypełnić, bo przy braku zgody, ciągle jeszcze lekarze pytają rodziny a ta może mieć różne odpały w tym względzie.