news

Statek z zaopatrzeniem dla ISS najprawdopodobniej spłonie w atmosferze

Wczorajszy start statku Progress M-27M miał być rutynową misją zaopatrzeniową, a sam statek po sześciu godzinach lotu miał zacumować do ISS. Niestety rosyjska agencja kosmiczna Ruskosmos straciła z nim kontakt. Wszystko wskazuje na to, że w ciągu kilku kolejnych dni statek spłonie w atmosferze.

Kłopoty statku Progress M-27M zaczęły się po tym, jak opuścił on atmosferę – statek powinien nawiązać łączność z rosyjską kontrolą lotów już podczas swoich pierwszych czterech orbit, jednak z niewyjaśnionych na razie powodów, nie udało się tego uczynić. Przynajmniej nie w stopniu zadowalającym, ponieważ, jak ujął to rzecznik Ruskosmosu, statek „osiągnął orbitę ale [kontrola lotu] nie otrzymała pełnych danych telemetrycznych”.

Podjęte dziś próby nawiązania łączności nie przyniosły rezultatów, udało się natomiast ustalić, że co pięć sekund statek obraca się w niekontrolowany sposób wokół własnej osi. Ponieważ wszystko wskazuje na to, że wyczerpano już wszystkie sposoby nawiązania kontaktu ze statkiem, Ruskosmos stwierdził dziś, że bezzałogowy statek nie będzie mógł zadokować do ISS i najprawdopodobniej spłonie w atmosferze, najpóźniej w ciągu dwóch tygodni.

Statek Progress M-27M miał dostarczyć ponad dwie tony tlenu, paliwa oraz zapasów dla załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Funkcjonowanie stacji nie jest zagrożone, następna dostawa zaopatrzenia zaplanowana jest na 19 czerwca, tym razem należącym do SpaceX statkiem Dragon. Możliwe jednak, że w związku z problemami z bezzałogowym statkiem Progress zaplanowany na 26 maja start załogowego statku Sojuz zostanie przełożony.

Awaria statku Progress M-27M zmusi też Rosjan do zmiany innych planów. Na jego pokładzie znajdowała się bowiem kopia Sztandaru Zwycięstwa, czyli sztandaru zawieszonego przez radzieckich żołnierzy na dachu Reichstagu. Rosjanie chcieli wykorzystać ją podczas pozdrowień przesyłanych z orbity przez astronautów podczas uroczystości 9 maja.

Zdjęcie: Wikipedia


podobne treści