news

Sprzedawca białych iPhone’ów chce pracować dla Apple

Rozgłos przysporzył 17-letniemu Fei Lamowi z Queens zarobku. Od
czasu, gdy we wtorek w gazecie „The New York Observer” ukazał się artykuł o
handlowaniu przez nastolatka częściami do składania białych iPhone’ów 4 prosto z Foxconnu,
chłopak ma coraz więcej klientów. Nie zmienia to faktu, że będzie miał kłopoty z prawem.

W rozmowie z reporterem „Fast Company„, Lam powiedział, że interesy idą świetnie: „Zarobiłem dziś 8 tysięcy dolarów” – powiedział wczoraj. Wzrost sprzedaży łączy z zainteresowaniem mediów od czasu publikacji w NYO. Chłopak nie może się odpędzić od nowych klientów, wczoraj jego strona miała 130 tysięcy odsłon. Lam przyznał, że do tej pory przychody jego firemki wyniosły 60-130 tysięcy dolarów, zaś zyski: 30-40 tysięcy.

Młody biznesmen dość otwarcie opowiada swoją historię, jakby nie bał się odpowiedzialności cywilnej za sprzedawanie sprzętu z logo Apple. Tymczasem otrzymał właśnie list od prawników, w którym ostrzegają go o odpowiedzialności za wprowadzanie do obiegu rynkowego kradzionych dóbr.

Lam nie poczuwa się do miana pasera. „Nic nie zostało skradzione, więc nie do końca rozumiem pismo od firmy prawniczej”. Jego wyjaśnienia dotyczące dostawcy brzmią jednak nieprzekonująco.

Licealista zainteresował się częściami do iPhone’ów, gdy otrzymał spam dotyczący części do sprzętu Apple. Lam, który płynnie mówi po chińsku, odpisał „bo miał taki kaprys”, ale korespondencja prędko przyniosła owoce. Zaczął negocjować wysyłkę części ze „swoim człowiekiem”.

Chłopak twierdzi, że dopiero po wielu miesiącach dowiedział się, że jego kontakt pracował kiedyś dla koncernu Foxconn i nadal ma tam znajomych. Lam podkreśla, że „tylko niektóre części pochodzą z Foxconnu” oraz „nic nielegalnego nie działo się za kulisami”.

Zapytany, dlaczego zawierzył osobie poznanej przez maila i dlaczego wysłał jej pieniądze, Lam odpowiedział, że jego kontakt wydawał się „bardzo miły”.

Lam nie lekceważy prawnych konsekwencji prowadzenia swojego small businessu. Oświadczył, że skontaktował się już z prawnikiem, ale nie powiedział o wszystkim żadnemu członkowi rodziny.

Strona nadal działa, zaś jej właściciel ma nadzieję, że uzbiera na studia albo rozkręcenie własnej firmy.

Kiedy zadano mu pytanie, czy pewnego dnia chciałby pracować dla Apple, odpowiedział: „Jestem wielkim fanem Apple. Być może – kto wie?” [Austin Carr/FastCompany]


podobne treści


  • 1.patryk.4

    To ile te studia kosztują, że on już natrzepał chyba ze 100 tys. dolców, i dalej zbiera? :o

  • boss134

    Chyba usłyszał o Polskich studentach i chciał się zabezpieczyć przed głodem.

  • konik

    Na prestiżowej j uczelni to 100 tys. dolarów kosztuje rok nauki. Dlatego ludzie którzy kończą tam studia mają otwartą droge do kariery i naprawde dużych zarobków.