news

Sprzedaj swoją prywatność za niższe ubezpieczenie

Ciekawe, ile minie czasu zanim firmy ubezpieczeniowe w Polsce wezmą przykład ze Stanów, w których zamontowanie w samochodzie kamery rejestrującej oznacza niższe ubezpieczenie i mniej wypadków. Uwaga: materiał tylko dla ludzi o mocnych nerwach.

Progressive Insurance sprzedało już około stu tysięcy urządzeń Snapshot, znanych również jako MyDrive. Wpina się je w port diagnostyczny w samochodzie, dzięki czemu urządzenie to zbiera przez 30 dni informacje o sposobie jazdy osoby ubiegającej się o niższe (od 25 do 30%) ubezpieczenie.

Udział w programie firmy Progressive, który jest dostępny w 24 stanach i niebawem rozszerzy się o 14 kolejnych, jest dobrowolny: osoby w nim uczestniczące mogą na bieżąco sprawdzać swoje wyniki i ewentualnie się wycofać. Po sześciu miesiącach zniżka przydzielona przez ubezpieczyciela zostaje na stałe.

Poza samym sczytywaniem danych, ubezpieczyciel ma również oko na wyczyny kierowcy na drodze. To dzięki właśnie takiej kamerce udało się zarejestrować skutek przyśnięcia za kółkiem. Uwaga, zaraz zobaczycie efekt wykonania „beczki” bez zapiętych pasów:

Eksperci z firm ubezpieczeniowych wierzą, że podobne systemy staną się w przeciągu dekady takim samym standardem, jakim są obecnie poduszki powietrzne. Znacznie obniżą one koszta ubezpieczenia samochodu i mogą również wpłynąć na bezpieczeństwo na drodze. Jednak wiemy, że każdy kij ma dwa końce, medal dwie strony i takie tam – pytanie brzmi: kiedy firmy ubezpieczające nasze życie i zdrowie zaczną montować w lodówkach (lub w głowach) kamery, by sprawdzić, w jaki sposób odżywiają się lub spędzają wolny czas ich potencjalni klienci chcący ubezpieczyć się za mniejsza sumę pieniędzy? [Jalopnik]

#!#ankieta#!#


podobne treści


  • Anonim

    a jakim cudem przeleciał do tyłu uderzywszy w barierkę przodem samochodu? Chyba nie uważał na zajęciach z fizyki.

  • dfgsedgse

    Hehe, gdyby to było w moim samochodzie zostałbym gwiazdą porno :D

  • Anonim

    kamerka nagrywająca w samochodzie? czemu nie, ale pod warunkiem że jest skierowana na drogę a nie kabinę (a najlepiej 2, jedna z przodu a druga z tyłu robiąca jednocześnie za lusterko). Dzięki takowej łatwiej będzie np ustalić winnego stłuczki/kolizji drogowej (wypadek to jest wtedy gdy w zasadzie nie ma winnego, co na drogach się nie zdarza).

    re wojtul Bo to tzw fizyka hollywoodzka, lecąc do przodu opuścił by pole widzenia kamery ;)

  • kamilk88

    Jestem wstanie zgodzić się na monitorowanie, a nawet inwigilowanie przez różnego rodzaju korporacje czy rządy, sfer życia publicznego. Prowadzenie auta jest ewidentnie sferą publiczną, więc spoko, mogę mieć kamerę w aucie. Ale jak ktoś mi włoży kamerę do lodówki, to pierwsze czym ja zasłonie to spleśniały jogurt, niech zeżre te kamerę.

  • kindof

    a PZU i tak nie wypłaci odszkodowania, bo wiatr wiał ze złej strony :D

  • kindof

    ach powiem jeszcze coś, że wszelkie czulniki, kamery i upychanie niewyobrażalnych ilości elektroniki do naszych samochodów jest jedynie wstępem do ich autonomizacji. Przecież i tak większość ludzi nie jest zawodowymi kierowcami, nie ma czasu na doszkalanie, nie potrafi zapanować nad autem w poślizgu, w ogóle nie są stworzeni do kontolowania półtoratonowej maszyny do zabijania.
    Dlatego kwestią czasu jest to kiedy wreszcie komputery zajmą się prowadzeniem pojazdów dając nam więcej czasu na czytanie gizmodo ;)
    Myślę że już na obecnym etapie rozwoju komputerów taki samochód byłby bezpieczniejszy od większości tych które mijamy codziennie na ulicach.

  • Anonim

    Dopóki by nie spotkał samochodu prowadzonego przez żywego (czytaj nieprzewidywalnego) kierowcę, to pewnie faktycznie byłby bezpieczniejszy.

  • widzimysieutro

    sig widac ze nie obejrzales filmiku. kamerka jest skierowana w obydwie strony. zarówno na kabine jak i na droge.

  • Anonim

    @sig, to ładnie utarty mit, wbrew pozorom żywy kierowna nie jest bardziej nieprzewidywalny niż pozostałe czynniki na drodze (stan nawierzchni, zwięrzęta, piesi, pogoda. ufo) wszystko się może zdażyć, dlatego takie systemy projektuje się do pracy w środowisku z założenia nieznanym, które cały czas jest od nowa analizowane, natomiast komputer nie ufa w 100% temu co „widzi” dostosowując styl swojej jazdy do przewidywanego poziomu nieprzewidywalności, zresztą reakcja komputera będzie zawsze szybsza i trafniejsza – oparta na doświadczeniu zawodowych kierowców, latach badań i praktyki:
    http://www.youtube.com/watch?v=aNi17YLnZpg
    :)))

    Konkludując, prędzej zaufałbym dobrze zaprogramowanemu komputerowi pokładowemu, niż losowo wybranemu człowiekowi z puli znanych mi kierowców niezawodowych.
    Aczkolwiek, bardziej ufam dobrze wyszkolonemu kierowcy zawodowemu, niż losowo wybranemu komputerowi z puli znanych mi komputerów pokładowych.
    ;]

  • Anonim

    @ Kindof – wszystko jest ładnie zaraz po kupieniu samochodu, gdy nasza elektroniczna niania jest młoda i sprawna ale czy dobrze będziesz się czuł na drodze wiedząc że z przeciwka jadą 20-letnie automaty z zachlapanymi czujnikami i naprawiane przez pana „Józka” drutem i młotkiem? Ile czasu musi upłynąć zanim ilość wypadków powodowanych przez awarie autopilota dorówna tym powodowanym błędem człowieka. Oczywiście można temu zapobiec – przez wymuszenie na użytkownikach obowiązkowych regularnych i oczywiście płatnych wymian systemu sterowania albo wręcz pozbawienie nas możliwości posiadania prywatnego samochodu na rzecz wynajmowanego „publicznego środka transportu” ala Raport Mniejszosci – szczerze mówiąc żadna z tych możliwości mnie nie zachęca.

  • Anonim

    częściowe rozwiązanie problemu z pierwszej części postu sam podałeś, mogę tylko dodać że podany przykład zawiera się w ogólnym problemie nieprzewidywalności, więc algorytmy chroniące nas przed ludźmi, powinny nas uchronić przez skynetem… tj automatami ;)))
    ilość wypadków – różnica między wypadkiem automatu, a wypadkiem klasycznym różni się tym że temu pierwszemu będzie można w przyszłości zapobiec modyfikując firmware automatów, a jak człowiek się rozbije, to innych ludzi niczego to nie uczy :]
    no i na koniec raport mniejszości, od tego mamy prawa wyborcze, prawo do decydowania jak wyglądają takie regulacje w naszym kraju, żeby się uchronić przed taką sytuacją
    Myślę że bez popadania w skrajności nie trzeba nas pozbawiać posiadania prywatnego samochodu, a jedynie zaostrzyć warunki wydawania prawa jazdy dla kierowców którzy chcą jeździć bez automatu. Pozostali niedzielni kierowcy podróżowaliby automatami, a na przestrzeni czasu zmieniałby się jedynie stosunek pojazdów prowadzonych przez ludzi i roboty.
    Ale zaznaczę jeszcze raz, te regulacje zależą od naszych decyzji, a nie poziomu rozwoju informatyki i motoryzacji.