news

Ślub przez Skype’a

Z powodu chmury wulkanicznego pyłu nad Europą bardzo wiele osób musiało zmienić plany. Zepsute wakacje i nieudane podróżne służbowe to poważna sprawa, ale gdy ktoś leciał na własny ślub, zapewne przeklinał wulkan, używając bardzo, bardzo brzydkich słów. Na szczęście w naszej historii para młoda została uwięziona na lotnisku razem.

Londyńczyk Sean Murtagh i Australijka Natalie Mead planowali ślub w Londynie w zeszły weekend. Niestety, utknęli w Dubaju. Zamiast się zamartwiać i odwoływać imprezę, odpalili Skype’a.

Para pobrała się w hotelu niedaleko lotniska, ubrana w najładniejsze ciuchy, jakie miała w walizkach. Hotel zapewnił im trójwarstwowy tort, kwiaty i balony. Sean i Natalie stali przez laptopem z włączoną kamerą i rozmawiali z urzędniczką, która udzieliła im ślubu z Londynu. Powiedziała potem: „Ślub nie różnił się zbytnio od innych, oprócz tego, że nie było na nim pary młodej.”

W hotelu w Dubaju zgromadzili się podróżnicy czekający na odlot swoich samolotów. Bardzo się ucieszyli, że mogą oderwać się od nieznośnej sytuacji i chętnie pomagali. Sean dostał świeżą koszulę, Natalie została uczesana i umalowana. W Londynie ceremonię obejrzała rodzina i przyjaciele pary. Co prawda nie mogli uściskać młodych, ale wszystko widzieli dzięki połączeniu przez Skype’a.

Stanowi to bardzo ważny argument, by wybierać sprzęt z kamerą z przodu. Nigdy nie wiadomo, kiedy Eyjafjallajokull znów da o sobie znać.

[Brian Barrett/giz Sydney Morning Herald, Neatorama]


podobne treści