internetvideo

Serial wyprodukowany na zamówienie Netflix bije rekordy popularności

Co prawda nic nie wskazuje na to, by Netflix miał w najbliższej przyszłości pójść w ślady Spotity i trafić pod polskie strzechy, warto jednak zauważyć zjawisko jakim jest House of Cards, czyli pierwszy serial wyprodukowany na zamówienie serwisu.

Netflix już od dawna nie jest jedynie wypożyczalnią filmów. Firma, jako jedna z pierwszych na świecie, postawiła na cyfrową dystrybucję treści (prawdopodobnie dlatego, że wysyłanie płyt DVD do klientów zaczęło w pewnym momencie kosztować fortunę) i jak na razie wychodzi na tym znakomicie. W USA może pochwalić się ponad 27 milionami klientów, którzy płacąc osiem dolarów miesięcznie, generują około 1/3 całego ruchu sieciowego w tym kraju.

Ale dla kierownictwa spółki to nadal za mało, dlatego podjęto decyzję o wyprodukowaniu własnego serialu. 26 odcinków pierwszych dwóch serii House of Cards (w roli głównej Kevin Spacey, reżyseria David Fincher) kosztowało co prawda firmę sto milionów dolarów, ale już teraz Netflix może pochwalić się tym, że serial jest najchętniej oglądanym programem w ich ofercie. Niestety Ted Sarandos, osoba odpowiedzialna za treść dostępną w serwisie Netflix, nie pochwalił się wczoraj na konferencji Dive into Media, żadnymi konkretnymi liczbami.

Ale jest to możliwe. W porównaniu do Hollywood, Netflix ma dużo większe możliwości, przede wszystkim w dziedzinie dostosowania się do gustów widzów. Już na etapie planowania produkcji House of Cards Netflix wykorzystywał zbierane przez siebie dane o zachowaniach swoich subskrybentów by dowiedzieć się, czy Spacey i Fincher im się spodobają. Mało tego, firma może przeanalizować każde zatrzymanie odtwarzania, cofnięcie sceny czy przewinięcie nudnego fragmentu – Netflix praktycznie tworzy serial, który z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie popularny.

Z tego samego względu Netflix zdecydował się również udostępnić 1 lutego od razu cały pierwszy sezon swojego serialu – w przeciwieństwie do pozostałych producentów seriali telewizyjnych, firma doskonale wie, że widzowie po prostu nie lubią czekać na kontynuację historii i jeśli mają możliwość, konsumują seriale na sezony.

Netflix jest na tyle zadowolony z wyników House of Cards, że Sarandos zapowiedział już, że firma wyłoży pieniądze na kolejne produkcje rozpowszechniane tylko za pośrednictwem Internetu.

Tymczasem nam, po raz kolejny, pozostaje albo zrezygnować z zapoznania się z tą produkcją albo zrobić to nielegalnie, nie płacąc nikomu za nic. Trochę szkoda, że znowu nikt nie chce naszych pieniędzy.


podobne treści