gadżetynews

Rząd Wielkiej Brytanii zakazuje ministrom używania iPadów

W grudniu 2011 roku nasi parlamentarzyści dostali prezent – zdecydowano, że każdy z nich otrzyma służbowego iPada 2. Akcja „mobilny poseł” kosztowała około 1,5 miliona złotych i została uznana za wielki sukces. Niestety może się okazać, że pieniądze te w dużej części zostały zmarnowane a tablety zamiast pomagać, mogą stać się zagrożeniem dla bezpieczeństwa.  

Nie tylko polscy parlamentarzyści zostali wyposażeni w iPady, dokładnie takie same urządzenia otrzymali członkowie Izby Gmin i Izby Lordów. Wielkim entuzjastom tabletów jest także premier David Cameron. Jednak Wielka Brytania, która dzięki GCHQ jest, bądź co bądź, na bieżąco z technologiami służącymi do inwigilacji, zabroniła członkom rządu korzystania z iPadów podczas spotkań, które odbywają się za zamkniętymi drzwiami.

Podobno rządowy zespół bezpieczeństwa obawia się nie tylko tego, że dane przechowywane na tych urządzeniach trafią dzięki programowi PRISM, w którym według doniesień medialnych udział bierze Apple, prosto do NSA, ale także tego, że państwa, które nie są „przyjazne” w taki sposób, w jaki „przyjazne” jest USA, posłużą się nimi do tego, by podsłuchiwać poufne rozmowy członków brytyjskiego rządu. Jak donosi The Telegraph, niektórzy ministrowie mają już obowiązek zamknąć na czas spotkań swoje urządzenia mobilne w specjalnych, dźwiękoszczelnych pojemnikach wyłożonych ołowiem. W końcu skoro FBI może zdalnie włączyć mikrofony urządzeń Apple, ktoś inny też może.

Jeśli wierzyć brytyjskiej prasie, dodatkowe środki bezpieczeństwa podyktowane są właśnie obawami przed szpiegostwem ze strony Rosji, Chin, Iranu czy Pakistanu. Nie mogę się pozbyć wrażenia, że cała ta sytuacja jest dość absurdalna – premier Cameron, który kazał nawet przygotować sobie specjalną „premierowską” aplikację na iPada, i który ściśle współpracuje z Amerykanami w podsłuchiwaniu użytkowników Internetu na całym świecie, nie będzie teraz chodził na ważne spotkania z tabletem ponieważ jest to niebezpieczne.

Co to ma wszystko wspólnego z programem „mobilny poseł”? Powinno mieć dużo, niestety na razie nic nie wskazuje na to, by nasi decydenci wyciągnęli wnioski z zachowania swoich brytyjskich odpowiedników. W końcu co tajnego może być omawiane na posiedzeniu polskiej komisji obrony narodowej czy komisji ds. służb specjalnych?


podobne treści