news

Różnica między prawdziwym i podrabianym Roleksem

Czysto teoretycznie: za ile wystawilibyście na Allegro idealną kopię iPhone’a? Za nieco mniej, niż kosztuje oryginał, za tyle samo, za połowę, czy za znikomą część ceny? Jeśli potraficie odpowiedzieć na to pytanie, zapewne wiecie też, dlaczego właśnie ta kwota wydaje się wam odpowiednia.

Cena podróbek dostarcza informacji o tym, jak ludzki mózg ocenia wartość
przedmiotu. Sam fakt, że produkt jest oryginalny, okazuje się cechą,
której można przypisać cenę. Inaczej nie sposób byłoby wytłumaczyć, dlaczego torebki Prady, szale Hermesa i Rolexy świetnie się sprzedają. Wiele zegarków działa równie dobrze, jak oryginalny, markowy, ale brakuje im tego najważniejszego – aury autentyczności.

Łatwo wyśmiać to rozumowanie i traktować jako przejaw snobizmu. Można wymieniać złośliwe uwagi o koleżance, która obnosi się ze swoją włoską torebką i naigrawać z kolegi, który zmienia komórki co 6 miesięcy, zawsze na najdroższy model. Zachowanie obrandowanych osób można przypisywać ich kompleksom, głupocie, rozrzutności, itp.. Prawda jest jednak taka, że wcale się pod tym względem nie różnimy.

Eksperymenty psychologiczne dowodzą, że przypisywania wartości oryginałowi uczymy się w bardzo młodym wieku. Psychologowie Bruce Hood i Paul Bloom zaprezentowali 43 dzieciom w wieku 3-6 lat „maszynę do replikacji”. Powiedzieli im, że tworzy kopię włożonych przedmiotów. Naukowcy pokazali dzieciom gumową zabawkę „stretchy man” i stworzyli jej kopię. 62 procent dzieciaków uznało duplikowanie za zabawne i wybrało kopię.

Następnie Hood i Bloom poddali podobnej replikacji ulubioną zabawkę, którą każde dziecko przyniosło z sobą – pluszak lub kocyk. Czworo dzieci nie pozwoliło im nawet włożyć ulubionego przedmiotu do „maszyny”! Reszta malców, gdy stanęła przed wyborem – mój kocyk czy z maszyny – sięgała zawsze po własną zabawkę, pomimo że mężczyźni zapewniali, że kopia jest identyczna. Naukowcy uznali, że dzieci nie chciały mieć do czynienia z kopią pozbawioną wartości sentymentalnej, historii, więzi z posiadaczem.

Większość z nas nie bawi się już lalkami ani maskotkami, ale postępujemy dokładnie tak, jak maluchy z eksperymentu. Wybieramy produkt markowy, ponieważ podróbka, czyli kopia, imitacja, wydaje nam się znacznie gorsza. Czegoś jej brak.

Nasze nastawienie do produktów jest irracjonalne i skrajnie emocjonalne. Jeśli iPhone – to tylko tak z prawdziwym logo Apple, jeśli torebka – to tylko prawdziwa Prada/Chanel/LV/D&G. Tak nam podpowiada mózg, który sądzi, że autentyk jest lepszy: ładniejszy, prawdziwy, właśnie ten, taki, jak trzeba, prestiżowy, trwalszy, właściwy, modny, itp. Tak, jak ulubiony kocyk.

Więcej o badaniach można przeczytać w książkach Bruce’a Hooda i Paula Blooma. [Jonah Lehrer - Wired, zdjęcie: Rolex.com]


podobne treści


  • stary_jebaka

    Pisze się Rolex-em a nie Roleksem

  • kal_z_dupy

    kupilem takiego 2 lata temu na stadionie x-lecia za 20 zlotych ma 24 karaty

  • zespol_downa

    ja tesz

  • Adolf_Hitler

    ja ja glaublis

  • stara_kurwa_spod_6

    piekny zegarek

  • flaki_z_odbytu

    kwik kwik kwik