internetnewsWiadomości promowane

Projekt 29 i pododdziały Walki Informacyjnej, czyli Siły Zbrojne RP wkraczają w XXI wiek

Kilka miesięcy temu powołano do życia Narodowe Centrum Kryptologii MON. Ma się ono zajmować ochroną informacji szczególnie ważnych z punktu widzenia Rzeczypospolitej, za pomocą nowoczesnych mechanizmów kryptograficznych. Ale obrona to nie wszystko, wygląda na to, że MON zainteresowane jest także zwiększeniem naszych możliwości ofensywnych. I zamówiło w tym celu nawet wirusa.

Jak donosi Niebezpiecznik, Ministerstwo Obrony Narodowej, we współpracy z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, postanowiło rozpisać konkurs na “Oprogramowanie i sprzęt elektroniczny do prowadzenia walki informacyjnej”, w ramach którego zostanie wybrana firma, która na potrzeby Sił Zbrojnych stworzy stosowne oprogramowanie. Co ciekawe, dokument ze szczegółowymi założeniami tego konkretnego projektu, jak i innych projektów dotyczących obronności RP, można znaleźć na stronach NCBIR. Powiedzmy, że nie interesuje nas aktualnie celownik termowizyjny TYTAN czy „system rozpoznawania i przetwarzania mowy polskiej na tekst dedykowany dla służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa”, dlatego skupimy się na „walce informacyjnej.”

Jak wynika ze szczegółowego opisu, system, który chce zamówić MON (strona 42):

„będzie m.in. pozwalał na: przejęcie kontroli nad urządzeniami sieciowymi – komputerem, routerem, punktem dostępowym oraz na dezintegrację węzłów łączności poprzez celową zmianę ich parametrów pracy lub dezaktywację wybranych funkcji. System ten będzie umożliwiał prowadzenie nasłuchu pracy urządzeń, w tym rozpoznanie (penetrację) aktualnej topologii systemu oraz jego konfiguracji, weryfikację podatności na przełamanie zabezpieczeń jak również będzie niwelował i zakłócał działanie systemów skrytej penetracji przeciwnika.”

„Warunkiem przyjęcia elementów sieciowych przeciwnika jest zainstalowanie w nich w sposób jawny lub skryty oprogramowania (malware) i sprzętu elektronicznego w formie Interpreterów Skrytej Transmisji (IST) oraz utrzymanie skrytej komunikacji ze sterownikiem systemu (…). Zgodnie z celami szczegółowymi (…) przewiduje się m.in. przeciwdziałanie tworzeniu rozległych systemów botnetów oraz tworzenie własnych botnetów wojskowych, w tym realizujących skrytą transmisję (…).”

Generalnie MON oraz NCBIR chcą więc zamówić własnego wirusa, który będzie infekował komputery w celu stworzenia botnetu, a Ministerstwo chce wydać na ten projekt w ciągu trzech lat 6,6 miliona złotych. Po co w MON taki sprzęt i oprogramowanie? Okazuje się, że Siły Zbrojne RP tworzą właśnie oddziały „cyberżołnierzy”:

„Wymiernym wynikiem projektu będzie opracowanie oprogramowania i sprzętu elektronicznego do prowadzenia walki informacyjnej dla tworzonych w Siłach Zbrojnych pododdziałów Walki Informacyjnej. Opracowane oprogramowanie i sprzęt operować będzie w ogólnodostępnej publicznej infrastrukturze Państwa lub wydzielonej sieci teleinformatycznej wskazanej przez Gestora.”

Co ciekawe konkursy na realizację pozostałych projektów zostały już rozstrzygnięte, jednak projekt „Oprogramowanie i sprzęt elektroniczny do prowadzenia walki informacyjnej”, oznaczony w wykazie tematów jako ID29, nie znalazł się na listach projektów rekomendowanych do finansowania. Nie ma go także na liście projektów odrzuconych. Zniknął. Wyparował. Nie ma.

Z informacji uzyskanych przez Niebezpiecznik w MON i NCBIR wynika, że ktoś w NCBIR zorientował się, że Projekt 29 nie jest zwykłym projektem i nadał mu status niejawny. Niejawny konkurs na wykonawcę Projektu 29 ma zakończyć się jeszcze w tym roku.

Czy to dobrze, że Polska zbroi się również do działań w Internecie? Moja odpowiedź na to pytanie brzmi tak – mamy XXI wiek, i tak jak w ubiegłym stuleciu nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionował potrzeby zakupów uzbrojenia dla armii, tak teraz nie powinniśmy kwestionować potrzeby dostarczenia Siłom Zbrojnym broni do walki w cyberprzestrzeni. Ataki na sieci teleinformatyczne mogą być atakami zbrojnymi i mogą mieć całkiem realne konsekwencje (co udowodnił na przykład amerykańsko-izraelski Stuxnet). Amerykanie mają swoje Cyber Command, Chińczycy mają własne wyspecjalizowane jednostki do walki w cyberprzestrzeni, Siły Zbrojne RP powinny mieć więc możliwość prowadzenia działań również na tym polu. Tworzenie w ramach Siłach Zbrojnych pododdziałów Walki Informacyjnej jest więc logiczną odpowiedzią na zagrożenia współczesnego świata.

Szkoda tylko, że o formowaniu takich jednostek dowiadujemy się przez niedopatrzenie urzędnika NCBIR. Jeśli my wiemy jakie możliwości ma mieć broń tworzonych dopiero pododdziałów Walki Informatycznej, potencjalne cele ich działań wiedzą o tym również. Najbardziej szkoda informacji, że polski wojskowy botnet ma komunikować się za pomocą zaawansowanych algorytmów steganograficznych. Według ujawnionej przez NCBIR specyfikacji, takiej technologii nie wykorzystuje się obecnie w systemach wojskowych.

Zdjęcie: Flickr/joshuadavisphotography


podobne treści