news

Po co komu dywanik z kamieni?

W przeciwieństwie do drastycznych metod uśmiercania, do jakich należy ukamieniowanie, istnieje jeszcze całkiem przyjemna forma okładania kamieniami. Można się jej poddać w salonie SPA. Kto się na to decyduje? Czy SPA to woda która leczy, czy tylko pic na wodę?
Ośrodki SPA to nie nowe wynalazki. Wodolecznictwo i zabiegi, które możemy sobie zafundować, znane były już w starożytności, w Chinach, Japonii, Rzymie i Grecji. Na dodatek w SPA można jeszcze dać się obsmarować błotem, zsiadłym mlekiem, a nawet glonami.

#!#photo2#!#

Rozmaite formy polewania, nacierania, i kąpieli zawsze wpływały ożywczo na układ krążenia, układ nerwowy i na prawidłowe funkcjonowanie narządów wewnętrznych. Sama nazwa SPA pochodzi od belgijskiego miasta , słynącego z leczniczych, gorących źródeł już od XIV wieku. Z tego miejsca pochodzi też słynny z powieści Agaty Christie, detektyw Hercule Poirot. Kto wie, może stąd jego słynne upodobanie do zakładania na noc bindy na wypomadowane wąsy!

Nie mam jednak na celu reklamowania tej formy wydawania pieniędzy – wizyty w salonach SPA nie należą do tanich i nie każdy może sobie na nie pozwolić. Chcę raczej zachęcić do stworzenia samodzielnego, prywatnego SPA domowego. Najlepiej we dwoje. 

Pierwszy krok, to prysznic. Polewanie można zacząć od góry lub od dołu, jak kto woli. Jeśli ktoś nie posiada kabiny prysznicowej, znakomita będzie kąpiel, do której możemy dodać dowolne ingrediencje. Płatki kwiatów, zioła, mleko, owoce, etc. – na co tylko mamy ochotę. Zauważcie, że wszystko, co naturalne, posiada jakieś fantastyczne właściwości. 

#!#photo3#!#

Następnie należy wykonać masaż całego ciała. Delikatnie, by niczego nie uszkodzić, przy użyciu wcześniej zakupionej oliwki (to pierwszy wydatek). Potem można poukładać na ciele kamyczki i muszelki. Kamienie można wyłowić z pobliskiej rzeki, lub pozbierać z pola, jeśli ktoś mieszka na wsi. Należy uważać, by nie miały ostrych krawędzi. Świetne będą do tego celu otoczaki.

Na koniec obowiązkowo ciepła herbata owocowa, ziołowa lub zwykła (drugi wydatek). Wszystko to koniecznie wykonujemy w miłym towarzystwie i przy dźwiękach relaksującej muzyki! Jeśli to nas nie uleczy, to na pewno wprawi we wspaniały nastrój.

A wracając do kamieni – bo się zagadałam o SPA – wyobrażacie sobie, żeby po takiej kąpieli stanąć stopami na taki dywanik? Ten na zdjęciu zrobiono z kłębków wełny do złudzenia przypominających kamyki. Jedyną wadą jest jego cena – puszyste kamyczki kosztują niecałe 500 dolarów. 

#!#photo4#!#

Zdjęcia: Julia Urbańska, VivaTerra


podobne treści


  • Anonim

    no proszę, nie wiedziałam, że od miejscowości, myslalam że od sanus per aquam. Ciekawe!

    Chce taki dywanik!