news

Planely pozbawi nas resztek świętego spokoju w samolocie

Co robicie, gdy osoba siedząca obok w samolocie lub pociągu okazuje się rozmowna? Ja najchętniej bym się przesiadła lub udawała, że rozumiem tylko urdu, ale obie opcje raczej nie wchodzą w grę, więc jestem zmuszona prowadzić bezsensowna konwersację o pogodzie, celu podróży, indolencji przewoźników/PKP, podczas gdy wolałabym chwilę odpocząć. Dodam, że znam jedną osobę, które uważa, że rozmowni współtowarzysze podróży są sympatyczni. Jedną.

Planely brzmi jak mój największy koszmar – to usługa, która ma ułatwić rozpoczynanie konwersacji w samolotach. Opiera się na założeniu, że wszyscy uwielbiamy poznawać ciągle nowych ludzi. Ba! Że chętnie pojedziemy z nimi potem do hotelu, na konferencję i może jeszcze zjemy kolację. Wszak mamy tyle wspólnego.

Wiem, że żyjemy w świecie społeczności, ale byłam pewna, że to społeczności wirtualne. Idea przedstawiania sobie ludzi w samolocie na podstawie takich wspólnych elementów, jak cel podróży, zainteresowania, hotel, konferencja, szkolenie, branża itp. jest niegłupia, tylko że do sukcesu brakuje temu pomysłowi realizmu.

Kto uważa, że podróżni to masa jednostek, które aż kipią, by dowiedzieć się więcej o sobie nawzajem i pogrążyć w konwersacji z osobami, których nigdy już nie zobaczą? Większość osób podróżujących samotnie odgradza się od pozostałych gazetami, książkami, słuchawkami empetrójek lub pogrąża we śnie. Są w samolocie, bo muszą, więc ich celem jest przejście w stan hibernacji i powrót do życia u celu podroży.

Twórcy Planely najwyraźniej zamierzają nieźle zarobić na swoim genialnym pomyśle. Nie życzę im powodzenia. [Planely, swissmiss, zdjecie: Shutterstock/Blend Images]


podobne treści


  • a

    ja tam nie wiem – ale czy w tej pl sa tacy zacofani?

    tu w UK zaklada sie sluchawki jesli niechce sie by do nich gadalo – genialne w swojej prostocie

  • pio11

    „byłam pewna, że to społeczności wirtualne.” bo ty już jesteś całkowicie wirtualna… Najlepiej wsadzić sobie palec w nos, siąść przed kompem i poszukiwać nowych super znajomych. Już nic się nie chce ludziom. Nawiązywanie nowych kontaktów to jakaś abstrakcja. Wyjść im się nie chce bo lepiej być w domu, zorganizować jakąkolwiek akcję, wypad graniczy z cudem „bo nie uda się”. Pieprzyć takie otoczenie… Jeśli w przedziale siedzą młode osoby i są chętne do rozmowy to z chęcią pogadam na jakiś temat :). Po pierwsze poznajemy nowych ludzi, po drugie poznawanie poglądów innych osób jest bardzo kształcące i pomaga w życiu. Właściwie to nie raz poznało się fajną koleżankę :P

    Jeszcze nie jestem cyborgiem.

    „Kto uważa, że podróżni to masa jednostek, które aż kipią, by dowiedzieć się więcej o sobie nawzajem i pogrążyć w konwersacji z osobami, których nigdy już nie zobaczą? ”
    strasznie mi ciebie szkoda…

  • Anonim

    pio11, muszę się z Tobą zgodzić, sam chętnie nawiązuję rozmowę z obcymi ludźmi. Argument że już nigdy więcej ich nie zobaczymy każe zakładać że nie ma wyjątków od tej reguły, a wyjątki bywają bardzo interesujące. :)
    „jesteś całkowicie wirtualna” – ale Ance pojechałeś :P
    Jeśli już ktoś miałby coś wymyślać, to ja wymyślę oddzielne przedziały dla ekstrawertyków i introwertyków. Jedni sobie pogadają, drugim nikt nie będzie przeszkadzał o wszyscy dolecą zadowoleni. :)

  • Anonim

    pio11, muszę się z Tobą zgodzić, sam chętnie nawiązuję rozmowę z obcymi ludźmi. Argument że już nigdy więcej ich nie zobaczymy każe zakładać że nie ma wyjątków od tej reguły, a wyjątki bywają bardzo interesujące. :)
    „jesteś całkowicie wirtualna” – ale Ance pojechałeś :P
    Jeśli już ktoś miałby coś wymyślać, to ja wymyślę oddzielne przedziały dla ekstrawertyków i introwertyków. Jedni sobie pogadają, drugim nikt nie będzie przeszkadzał i wszyscy dolecą zadowoleni. :)

  • dsa

    Również Was popieram. Nie powinniśmy stawiać pomiędzy sobą niewidocznych barier. Lepiej już pogadać w realu niż na jakimś zasmarkanym facebooku czy nk.