news

Pilot prawie rozbił samolot, poprawiając siedzenie

Historia rozegrała się w Azji 25 maja bieżącego roku, co nie czyni jej
mniej przerażającą. Gdy jeden pilot samolotu linii Air India, lecącego z Dubaju do Pune, wyszedł do toalety, drugi o mało nie spowodował katastrofy. 

Indyjski Dyrektoriat Generalny Lotnictwa Cywilnego poinformował, że samolot obniżył nagle pułap lotu o ponad 2000 metrów, spadając pod kątem 26 stopni. Wszystko dlatego, że 25-letni pilot niechcący trącił drążek sterowniczy, gdy chciał sobie poprawić wysokość oparcia.

113 pasażerów znalazło się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, ale na szczęście bardziej doświadczony pilot nie stracił zimnej krwi. 39-latek dostał się do kokpitu, wpisując kod awaryjny na klawiaturze w drzwiach. Usiadł na swoim stanowisku, odzyskał kontrolę nad sterami i wyrównał kąt lotu maszyny.

Gdyby opadanie trwało dalej, samolot mógł się rozpaść. Na szczęście nikomu nic się nie stało, nawet maszyna wyszła z przygody bez szwanku.

Starszy pilot wyjaśnił pasażerom samolotu, że akrobacja była skutkiem dostania się samolotu w obszar obniżonego ciśnienia atmosferycznego.

W raporcie czytamy też, że młodszy pilot nie był przeszkolony na wypadek takiej sytuacji awaryjnej. [CNN, zdjęcie: Rick Schlamp]


podobne treści


  • bw.blue

    nie róbcie popeliny do rozwalenia samolotu było jeszcze bardzo daleko …
    Gizmo od pewnego czasu nie różni się za bardzo od SuperExpressu :)

  • krzicho

    Bez jaj, na pewno to było bardziej skomplikowane. Pewnie nie dało się wyrównać z jakiegoś jeszcze powodu. Ale przynajmniej jest ktoś gorzej wyszkolony niż nasi piloci wojskowi…