naukawynalazki

Pierwszy lot wahadłowca Dream Chaser

Od czasu gdy Amerykanie posłali na zasłużoną emeryturę swoją flotę promów kosmicznych, nie mają innego wyjścia jak polegać na pomocy Rosjan. Przynajmniej jeśli chodzi o wysyłanie astronautów na orbitę. Od jakiegoś jednak czasu trwają prace nad pojazdami nowej generacji. Jeden z nich odbył ostatnio swój pierwszy lot.

Dream Chaser to załogowy wahadłowiec kosmiczny budowany przez amerykańską firmę Sierra Nevada Corporation. W ramach Commercial Crew Program, firma ta, Wraz z Boeingiem i SpaceX, konkuruje o kontrakt NASA na obsługę załogowych lotów na Międzynarodową Stację Kosmiczną. W odróżnieniu od konkurencji, która zdecydowała się pracować nad kapsułami załogowymi, Sierra Nevada Corporation (SNC) postanowiła opracować wahadłowiec wielokrotnego użytku, który ma być wynoszony na orbitę przy pomocy rakiety Atlas V. Wahadłowiec ten ma być pozbawiony ładowni i służyć jako środek transportu dla maksymalnie siedmiu astronautów.

Co prawda Commercial Crew Program ma zakończyć się najwcześniej za kilka lat, ale SNC nie zasypia gruszek w popiele – pierwszy testowy lot zbudowanego w całości z kompozytów wahadłowca odbył się w minioną sobotę. Co prawda nie było spektakularnego startu rakiety Atlas V ani wchodzenia w atmosferę, ale dane zebrane podczas pierwszego swobodnego lotu wahadłowca również są bardzo istotne. Zwłaszcza, że nie obyło się bez usterek.

Jak więc przebiegał test? 26 października o godzinie 11:10 czasu miejscowego, śmigłowiec, który wyniósł testowy egzemplarz wahadłowca na wysokość 12,5 tysiąca stóp, zwolnił zaczepy, a Dream Chaser rozpoczął automatyczne podejście do lądowania w kalifornijskiej bazie USAF Edwards Air Force Base. Sam lot przebiegał zgodnie z planem, problemy pojawiły się podczas do lądowania – lewa goleń podwozia nie wysunęła się na czas, na skutek czego Dream Chaser wyszorował kadłubem pas startowy.

Niezależnie od zakończenia test był sukcesem ponieważ dowiódł, że zaprojektowany przez SNC wahadłowiec może poruszać się lotem ślizgowym i w ten sposób wylądować. Paradoksalnie wypadek, jaki wydarzył się podczas lądowania, potwierdził tylko, że konstrukcja wahadłowca jest bezpieczna – uszkodzenia były minimalne, komputer pokładowy nie przestał pracować, a pasażerom nic by się nie stało, ponieważ kabina załogi nie została w żaden sposób naruszona.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem Dream Chaser powinien być gotowy do pierwszego lotu orbitalnego w roku 2016. Rok później mógłby wykonać swoją pierwszą misję załogową.


podobne treści