internetnewsWiadomość główna

NSA zabiera się za Tora

Po niedawnych doniesieniach na temat amerykańskiego programu PRISM, zapewne wiele osób na świecie doceniło zalety anonimowej sieci Tor. W końcu założeniem przyświecającym jej twórcom była maksymalna ochrona tożsamości użytkowników. Wygląda jednak na to, że Wielki Brat postanowił pokazać krnąbrnym użytkownikom Tora, gdzie jest ich miejsce.

Podczas minionego weekendu badacze zajmujący się bezpieczeństwem w Internecie zauważyli dziwną aktywność w wirtualnej sieci trasowania cebulowego Tor. Polegała ona na tym, że hackerzy starali się wykorzystać nowy malware do zidentyfikowania użytkowników, a przede wszystkim do zebrania informacji o ich fizycznej lokalizacji.

Sprawę nowego malware’u, który wykorzystywał nieznany szerzej błąd w obsłudze JavaScripta w Firefoxie, jako pierwszy opisał magazyn Wired. Adres IP, z którym próbowało się połączyć złośliwe oprogramowanie by przesłać zebrane dane, wskazywał na Reston w Wirginii, czyli okolice jednej z siedzib FBI. Biorąc pod uwagę niedawne działania tej służby wymierzone w przestępczy półświatek dziecięcej pornografii, założono, że za atakiem stoi FBI.

Jednak po głębszym przebadaniu sprawy okazało się, że budynek, z którego adresem IP chce łączyć się złośliwe oprogramowanie, należy do – niespodzianka – NSA.

Istnieje oczywiście szansa, że ktoś w NSA był na tyle głupi, że zostawił za sobą wyraźne ślady prowadzące do agencji, jednak wydaje się, że bardziej prawdopodobnym jest, że miało to być coś na kształt ostrzeżenia – „patrzcie, użytkowników Tora też inwigilujemy”.


podobne treści