naukanews

Naukowcy wcale nie są już tacy pewni, co powoduje raka

Na badania nad rakiem i poszukiwanie najskuteczniejszych metod terapii od dziesięcioleci przeznacza się oszałamiające sumy. Jeśli odrzucić więc teorie spiskowe (że naukowcy wiedzą, jak leczyć nowotwory, ale udają, że nie, by wyciągnąć więcej pieniędzy), powinniśmy już mieć skuteczne metody leczenia. Tymczasem wskaźniki zachorowalności i umieralności na raka nawet w krajach zamożnych spadają bardzo wolno. Może o czymś nie wiemy?

Jak pisze „The New York Times„, być może błąd tkwi w podstawowym założeniu, jak dochodzi do powstania nowotworu. Ogólnie przyjęta teoria brzmi następująco: ciąg mutacji sprawia, że geny odpowiedzialne za podział komórek stają się nadaktywne, zaś geny w zdrowej tkance zapobiegające niekontrolowanym podziałom są „zagłuszane”. Przyczyna może być dziedziczna lub środowiskowa, ale na pewno tkwi w genach. Zmutowane komórki namnażają się w chaotyczny i niekontrolowany sposób, tworząc guz, który staje się naprawdę niebezpieczny, gdy pozostaje nieusunięty, a zaczyna się rozprzestrzeniać na sąsiednie tkanki.

Tymczasem na najnowszym sympozjum Amerykańskiego Stowarzyszenia ds. Badań nad Rakiem w Orlando na Florydzie okazało się, że naukowcy rozważają też inne scenariusze.

Jeden mówi o wszechobecnych w naszym ciele mikrobach. Bakterie i inne organizmy miałyby zwracać się przeciwko organizmowi symbionta i powodować mutacje DNA. Zważywszy, że 99 procent DNA w naszych ciałach należy właśnie do mikrobów, nasze geny są w mniejszości. Wymiana DNA może być przyczyną mutacji. Przypuszczenie wyjaśniałoby, dlaczego na różnych obszarach geograficznych poszczególne rodzaje raka występują z różną częstotliwością. Za ich powstawanie mogą odpowiadać lokalne flory bakteryjne – te same różnice sprawiają nam kłopoty z trawieniem na wakacjach.

Inna teoria mówi o tym, że mechanizm powstawania raka jest zapisany w każdej komórce naszego ciała. Chodzi o „śmieciowe” (dziś nazywane „niekodującym”) 98 procent genomu, które zawiera informacje pozornie zbędne dla funkcjonowania organizmu. Zważywszy, że wiemy o tym DNA niewiele, część sekwencji może odpowiadać za mechanizm autodestrukcji albo istnieją jakieś interakcje między „ważnym” 2 procent DNA i pozostałymi sekwencjami, regulujące prawidłowe podziały komórek.

Kolejna hipoteza zrzuca winę na mikroRNA, cząsteczki odpowiedzialne za ekspresję innych genów. Naukowcy sądzą, że te cząsteczki RNA mogą blokować lub przechwytywać informacje biegnące z DNA do RNA. W ten sposób wyciszają ekspresję genów i zaburzają funkcjonowanie komórek. [The New York Times]

podobne treści

  • Yu

    A może nanocząsteczki, wszechobecne efekty naszego rozwoju.

  • box82

    rak masowo pojawil sie z polem magnetycznym, zwlaszcza tym generwoanym przez przeplyw pradu – naj mniej nowotworow jest tam gdzie anjmniejsze sa wplywy pol

    pozostale przypadki to mutacje – proponuje poszukac w necie

    pro

    pr

  • ralod

    wszyscy błądzą. Wszystkiemu winne jest śmieciowe jedzenie i modyfikowana żywność. Jakoś nasi dziadkowie nie chorowali na nowotwory. Wszystkie badania dotyczące raka to jedna wielka ściema!

  • Vrixx

    nasi dziadkowie umierali okolo 50-tki i i glownie dlatego nie wykrywano u nich nowotworow. Im pupulacja starsza tym czesciej wykrywa sie nowotwory. Technika idzie naprzod wiec wykrywa sie zmiany kiedys w ogole niezauwazalne.
    Dziadkowie nie byli wcale zdrowsi… Byli mniej dokladnie przebadani.