internet

Nasze ukochane spamy

Jeśli żadnego nigdy nie dostaliście, to znaczy że w całym swoim życiu nie używaliście skrzynki mailowej. Albo wcale nie macie, wbrew temu, co się wam wydawało, połączenia z internetem. I co za tym idzie, nie czytacie tego tekstu.

Afrykańscy milionerzy – Wbrew obiegowym opiniom Czarny Ląd to kontynent miodem i mlekiem płynący i gdzie człowiek nie rzuci kamieniem, tam trafi co najmniej pięciu milionerów. Nieco bardziej smutne jest dla nich to, że milionerzy ci przejawiają dziwną tendencję do masowego niemal ginięcia w przeróżnych wypadkach, podczas zamachów stanu i tak dalej, i tak dalej. Z reguły zostawiają po sobie konta wypchane do granic możliwości dolarami, funtami czy frankami szwajcarskimi. Którymi chcą się z nami podzielić nie mogący samodzielnie podjąć pieniędzy legalny dziedzic/dziedziczka lub sprytny bankier, próbujący dorobić sobie nieco na boku. Nowa definicja ”nieco” to z reguły połowa zawartości konta czyli od 1,5 do 10 milionów dolarów. Reszta dla nas. I trzeba przyznać, że jak na kilka kliknięć, wykonanie paru przelewów oraz wielogodzinne snucie marzeń o tym, co zrobimy z tymi milionami, jest to stawka wręcz znakomita.

Wygrane – Posiadanie milionów nie jest jednak wcale aż takie łatwe, w końcu razem z wielkimi pieniędzmi przychodzi także wielka odpowiedzialność. Dlatego dla nieco mniej wymagających przewidziano możliwość wygrania iPada czy innego przedmiotu powszechnego globalnego pożądania. Wystarczy tylko kliknąć. I zainstalować sobie przy okazji jakiegoś trojana, co jednak chyba nie jest wygórowaną ceną, czyż nie?

Viagra – Nie wiedzieć czemu, spamerzy uważają, że jednym z najbardziej pożądanych towarów współczesnego świata jest Viagra. A ludzie którzy właśnie zasiadają przed komputerem, jeszcze zanim sprawdzą pocztę myślą ”Kwiaty dzisiaj podlałem, bułki kupiłem, wyprowadziłem psa, cholera! Jeszcze Viagra!”. W każdym razie ich zdaniem kupować ją na kontenery powinien każdy, kto tylko ma w domu komputer, niezależnie od płci, wieku czy gatunku. A jeśli nie zamierza nabywać Viagry, to chociaż powinien zastanowić się głęboko i poważnie nad powiększeniem sobie penisa.

Oryginalne zegarki – Kto nie skusi się na niebieskie pigułki, bądź ich nie do końca oryginalne wersje w kolorze burgunda czy innego ecru, albo na powiększonego penisa, może mieć z kolei ochotę na super zegarek. Tak samo oryginalny jak podróbki Viagry. Do noszenia na dowolnej części ciała.

Praca czeka – Nieważne jak dotkliwie zaatakowałby po raz kolejny świat zdradziecki potwór zwany Kryzysem, praca dla tych najzdolniejszych i najbardziej zuchwałych i tak się zawsze znajdzie. I to nawet nie trzeba za nią chodzić, ona przychodzi sama. Wprost na skrzynkę, z reguły w mailu zatytułowanym ”Part time job!”. Aż grzechem byłoby nie skorzystać i nie dorobić wreszcie na to nowe Lamborghini Gallardo, żeby tylko sąsiadowi oczy wyszły z orbit.

A z pracą i niewiasta – Kiedy mamy już afrykańskie miliony, parę ton Viagry, modny zegarek oraz superpracę, stajemy się pożądanym obiektem na rynku matrymonialnym. W tym celu nie trzeba jednak wbrew pozorom wcale wychodzić z domu. Mailowo dostaniemy oferty od wielu pań z Ukrainy czy Chin, ale nie tylko. Do tego są one całkowicie bezinteresowne, zainteresowały się nami tylko dlatego, że mamy niezwykle wręcz ciekawy adres mailowy.


podobne treści