internetnewsWiadomość główna

MC zapewnia, że nie będzie centralnego rejestru domen zakazanych

W ubiegłym tygodniu gruchnęła wieść, że rząd zamierza wprowadzić centralny rejestr zakazanych domen, które musiałyby być blokowane przez dostawców Internetu na podstawie decyzji urzędników. Teraz Ministerstwo Cyfryzacji oficjalnie wycofuje się z tego pomysłu.

Rządowy pomysł miał być odpowiedzią na strony internetowe sprzedające produkty lub oferujące usługi niedozwolone w naszym kraju. Centralny system, według ministerstwa, miał być pomysłem dostawców telekomunikacyjnych.

Jednak według ekspertów, szerokość uprawnień jakie miały w projekcie przysługiwać urzędnikom była alarmująca, a gotowe narzędzie mogłoby bez trudu posłużyć daleko posuniętej kontroli internetu.

Nic dziwnego, że zawrzało. Teraz Ministerstwo Cyfryzacji wycofuje się z tego pomysłu, choć, jak wskazuje fundacja Panoptykon, w oficjalnym oświadczeniu brakuje informacji na temat wycofania się jednego z najbardziej kontrowersyjnych pomysłów, czyli umożliwienia podmiotom blokującym strony dostępu do informacji na temat internautów szukających zakazanych stron.

Poniżej całość oświadczenia, które pojawiło się wczoraj wieczorem na stronach ministerstwa:

Nie będzie centralnego rejestru domen zakazanych

Rejestr taki nie powstanie. Propozycja jego utworzenia była odpowiedzią na postulaty przedsiębiorców telekomunikacyjnych. W związku z tym, iż pojawiły się propozycje, by prócz nielegalnych stron hazardowych blokować również strony handlujące środkami niedozwolonymi takimi jak np. dopalacze ministerstwo zaproponowało techniczne rozwiązanie na wypadek, gdyby propozycje te zostały przyjęte.

Rejestr miał działać na zasadzie podobnej jak już funkcjonujący rejestr prowadzony w oparciu o przepisy tzw. ustawy hazardowej. Miało to być techniczne rozwiązanie upraszczające proces weryfikacji, a jego celem miała być minimalizacja kosztów po stronie przedsiębiorców telekomunikacyjnych. Mogliby oni sprawdzać rejestr w jednym, a nie kilku miejscach. Ewentualne blokady miały następować dopiero na skutek decyzji uprawnionych do tego organów i tylko na podstawie przepisów ustawowych.

Intencją ministerstwa nigdy nie było jakiekolwiek ograniczanie wolności Internetu. Do wszelkich tego typu pomysłów Ministerstwo Cyfryzacji zawsze podchodziło i podchodzi krytycznie. Wszelkie sugestie, że utworzenie rejestru miałoby służyć jakiejkolwiek formie cenzury Internetu były więc daleko idącą nadinterpretacją i nadużyciem.

Ostatecznie po analizach, a także z uwagi na fakt, że propozycje ewentualnego blokowania niektórych stron nie zostały przyjęte, Ministerstwo Cyfryzacji odstępuje od propozycji tworzenia rejestru.

Zdjęcie: Flickr/newsguy86

podobne treści