Wiadomość głównawtf

Mapy skarbów, Nos Google, YouTube Offline oraz odwiedziny z ISS

Były już wiosenne porządki, teraz czas na wiosenne premiery. Co prawda za oknem śniegu całkiem sporo ale to nie przeszkadza Google uruchomić nowe usługi. W tym roku mamy co najmniej dwie nowości, które mogą ściąć z nóg.

Pierwszą z nich jest Nos Google (beta), wprowadzany przez Mountain View w ramach pilotażowego programu usług zapachowych Google. Według opisu na stronie projektu jest to „internetowy znawca zapachów: starannie dobrane karty informacyjne zawierają zdjęcia, opisy i aromaty”.

Google Nose (beta), które pozwala na rozpoznawanie i generowanie przez urządzenie elektroniczne konkretnych zapachów ma być dostępne na desktopach oraz zintegrowane z aplikacjami mobilnymi Google.

Google zadbało o to, by w chwili uruchomienia usługi baza danych na temat zapachów była wystarczająco rozbudowana – „w Bazie zapachów Google jest ponad 15 milionów nosobajtów.”

Co prawda nie musimy widzieć czym właściwie jest nosobajt, za to uważny obserwator zauważy na dole strony subtelną informację na temat AdScent. Na jej podstawie można wnioskować, że Google szykuje się do komercyjnego wykorzystania swojej bazy zapachów i wyświetlania na jej podstawie reklam zapachowych.

Kolejną interesującą usługą, którą dziś uruchomiono, jest offline’owa wersja YouTube. Wystarczy, że użytkownik zamówi odpowiednią usługę a całą zawartość serwisu zostanie do niego dostarczona na płytach DVD. Ponieważ zawartości cały czas przybywa, użytkownik offline będzie co tydzień otrzymywał paczki z nowymi nagraniami wideo.

Projektanci postarali się by użytkownicy wersji offline serwisu nie byli pozbawieni interaktywności, do której przyzwyczajeni są online. Dlatego do paczek dołączane są koperty oraz zielone i czerwone kciuki. Użytkownik może wpisać w papierowy formularz swój komentarz na temat danego filmu, dołączyć kciuk odpowiedniego koloru i wysłać na adres autora nagrania. Prawda, że wygodne?

I przydatne. Zwłaszcza, że Google ogłosiło, że w najbliższej przyszłości zamknie YouTube. Okazuje się, że jedynym celem działalności portalu było znalezienie najlepszego nagrania video na świecie (aktualnie do znalezienia najlepszego nagrania oddelegowano 30 tysięcy pracowników). Po tym jak Google ostatecznie rozstrzygnie, które nagranie otrzyma ten zaszczytny tytuł, strona zostanie zamknięta i uruchomiona na nowo. Tylko że tym razem znajdziecie w nim tylko „najlepsze nagranie na świecie”. Miejmy nadzieję, że kryterium oceny jest coś innego niż ilość odtworzeń bo może się okazać, że do końca świata będziemy oglądali Gangnam Style.

Oczywiście nieprzypadkowo wszystkie te informacje zostały ujawnione przez firmę 1 kwietnia (i w okolicach) – wygląda na to, że Google ma prawie nieograniczony budżet na Prima Aprilis. W zeszłym roku na przykład pokazało światu ośmiobitową wersję swoich map. W tym roku, jeśli chodzi o mapy, firma również nie próżnowała – tym razem możemy zobaczyć w jaki sposób świat wyglądałby na mapach skarbów. Z tej okazji nałożono nawet filtr na zdjęcia w Street View by wyglądały one na starsze niż są.

Z innych dowcipów jakie Google postanowiło wywinąć w tym roku można wymienić odwiedziny z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (aktualnie Giznet przeglądany jest przez 41 użytkowników z ISS), przerobienie Gmaila na niebiesko czy Google SHMICK (narzędzie, które szybciej niż narzędzia z telezakupów odnowią Twój dom). A to i tak nie wszystko.


podobne treści