newsWiadomość główna

Manning winny choć nie „wspierał wroga”

Po ponad trzech latach od ujawnienia sprawy, amerykański sąd wydał dziś wyrok na Bradleya Manninga, szeregowca US Army, który przekazał portalowi WikiLeaks około 700 tysięcy tajnych dokumentów wojskowych i dyplomatycznych. Sędzia Denise Lind uznała, że Manning winny jest 20 z 21 zarzutów stawianych mu przez wojskowych oskarżycieli ale odrzuciła koncepcję oskarżenia, że Manning „wspierał wroga”.

W trakcie procesu Manning sam przyznał się do 10 mniej poważnych zarzutów. Łącznie grozi mu teraz do 100 lat więzienia. Jutro dowiemy się jaki będzie ostateczny wymiar kary. Dla Manninga oraz jego obrońców najważniejsze jest to, że sędzia odrzuciła zarzut „wspierania wroga” za co groziło mu dożywocie bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Podczas procesu oskarżony argumentował, że nie wyniósł tajnych dokumentów po to by „pomagać wrogom”, tylko po to by poinformować ludzi o nadużyciach jakie mają miejsce podczas wojny w Iraku.

Rząd USA uznał to oczywiście za zdradę i potraktował Manninga jak terrorystę. Szeregowy został zatrzymany w maju 2010 roku w Iraku. Później przetrzymywano go w odosobnieniu w Kuwejcie oraz w Quantico. Ponieważ wojskowi obawiali się, że Manning popełni samobójstwo, musiał siedzieć w celi nago.

Podczas ogłaszania wyroku sędzia uznała, że traktowanie Manninga podczas śledztwa było bezprawne i choć jest on winny, od ostatecznego wyroku zostanie mu odjęte 112 dni z tego powodu.

Sprawa Manninga przywodzi na myśl oczywiście przypadek Edwarda Snowdena. Z tą różnicą, że władze USA osądzą Snowdena najwyżej zaocznie. Dla jednych bohater, dla innych zdrajca znalazł schronienie w Moskwie i na razie nic nie wskazuje na to, by władze Rosji miały go wydać Amerykanom.

Zdjęcie: Wikipedia


podobne treści