naukanews

Ludzie potrafią chodzić tylko w kółko

Istoty ludzkie zostały zaprogramowane tak, że pozbawione punktów orientacyjnych nie potrafią chodzić prosto. Naukowcy z Instytutu Maxa Plancka potwierdzili w kilku eksperymentach, że „błądzić jest rzeczą ludzką”.

Jan Souman pozostawiał osoby z zasłoniętymi oczami (a właściwie całymi twarzami) na środku pustyni, na plaży i w lesie – zawsze wydeptywały esy-floresy, pomimo że otrzymały polecenie, by iść prosto. Z czasem koła zataczane przez badanego stawały się coraz mniejsze.

W innym eksperymencie Souman śledził osoby pozostawiane w lesie z niezwiązanymi oczami. W słoneczne dni, ludzie kierowali się słońcem i szli w miarę w prostej linii. W pochmurne dni, gdy widzieli nad sobą tylko szare niebo, zaczynali krążyć.

Człowiek, któremu związano oczy lub który znalazł się we mgle, lub przebywający w całkowitych ciemnościach, chodzi w kółko. Pozbawieni punktów orientacyjnych nie chodzimy prosto, nawet, gdy tak się nam wydaje.

Niektórzy naukowcy twierdzą, że wynika to z faktu, że do jednej z półkul mózgu dostarczana jest większa dawka dopaminy. Inni wskazują na prawo- i leworęczność (większość z nas jest praworęczna, większość badanych skręca w tę stronę). Kolejni podpowiadają, że powód jest anatomiczny – między długością nóg zawsze występuje niewielka różnica.

Najnowsze badania nie wskazują jednak na żadne z tych tłumaczeń. Sugerują nawet, że tendencja może wynikać z kilku czynników, co sprawi, że naukowcy otrzymają wiele nowych grantów na badanie tych czynników.

Mam nadzieję, że szybko ustalą przyczynę nieświadomego błądzenia, ponieważ bardzo mnie to zaciekawiło. Jednak zważywszy, że ta zagadka jest znana od dziesiątek lat i nada pozostajel nierozwiązana, badania mogą potrwać. [NPR, Max Planck Campus Tübingen]


podobne treści


  • now.maciej

    Sprawa ciekawa ale nawet samo wykonanie filmu zasługuje na wieeelki +

  • kindof

    Podobna sprawa jest ze staniem na jednej nodze, człowiek nie jest w stanie dłużej utrzymać równowagi jeśli ma zamknięte oczy – brakuje punktów odniesienia. Błędnik i nerwy w mięśniach nóg zapewniają niewystarczający poziom równowagi nawet dla zawodowych akrobatów.
    Myślę że w przypadku chodzenia próby zachowania równowagi też są jednym z czynników tworzących s-floresy, nie zdajejemy sobie sprawy że delikatnie zeszliśmy z trasy żeby podeprzeć swój środek ciężkości.
    No i analogicznie rzecz ma się z pływaniem, zamykamy oczy i płyniemy „prosto” bez wynurzania, a kiedy się zatrzymamy i rozejrzymy spostrzegamy że płyneliśmy po łuku.
    Wpływ może mieć na to dosłownie wszystko, siła poszczególnych kończyn, asymetria ciała, przyzwyczajenia, podświadome odruchy… na szczęście naukowcy zbadają temat dokładnie i przy okazji może wynajdą lekarstwo na zaburzenia równowagi, orientacji itp :)