newssztuka

Kradzież dzieł Picassa możliwa dzięki zepsutemu alarmowi

Wczesnym rankiem do paryskiego Muzeum Sztuki Współczesnej włamał się wczoraj złodziej. Jego łupem padły cenne dzieła Picassa, Matisse’a, Braque’a, Modiglianiego i Légera. Alarm nie zadziałał, ponieważ był zepsuty od 30 marca. Można by pomyśleć, że tak znakomite dzieła chronione są laserami, super czujnikami, armią ochroniarzy. Nic podobnego. Nikomu nie chciało się naprawiać alarmu.

Wartość dzieł jest ogromna. Na początku podawano liczbę 500 milionów euro, potem Francuzi ją zdementowali, lecz na pewno obrazy warte są więcej niż 100 milionów, o jakich wspominali wystraszeni urzędnicy.

Alarm czekał na naprawę. Władze muzeum przyznają, że „konserwator budynku zamówił części zamienne, ale czekał na dostawę”. Być może złodziej o tym wiedział, ktoś z muzeum prawdopodobnie mu pomagał. Dziwne, że trzech strażników nic nie zauważyło. Zachowały się za to nagrania z kamer przemysłowych, ale przedstawiają dokładnie zamaskowaną postać. Złodziej długo wycinał cenne obraz z ram. Nie wiadomo, dlaczego osoby odpowiedzialne za ochronę nie dostrzegły kradzieży na obrazie z kamer monitoringu.

Burmistrz Paryża mówi o „niepojętym zamachu na dziedzictwo kulturalne Paryża”. Ów zamach to nie pierwsza i nie ostatnia kradzież na zamówienie. Francuskie muzea stanowią łatwy cel dla przestępców, którzy pracują dla bogaczy kolekcjonujących skradzione dzieła sztuki w piwnicach. Przestronnych piwnicach.

Trudno zrozumieć, że choć dziś nawet telefony komórkowe naszpikowane są nowoczesną technologią, to instytucji strzegącej pereł malarstwa naprawa alarmu zajmuje dwa miesiące. [Kyle VanHemert/giz, Daily Mail]


podobne treści


  • dmowski.k

    boze boze …czemu je wycinal !!!!!?????!!!!