news

Senacki projekt ułatwienia prowadzenia podsłuchów bardzo spodobał się rządowi

Wszystko wskazuje na to, że polskie służby specjalne już w niedalekiej przyszłości będą miały jeszcze łatwiejszy dostęp do naszych informacji, znacznie łatwiejsza będzie też inwigilacja Polaków. Rząd premier Kopacz zamierza przyjąć bez zastrzeżeń kontrowersyjny senacki projekt ułatwiający specsłużbom i organom ścigania dostęp do danych o obywatelach.

„Projekt wpisuje się w założenia demokratycznego państwa prawa, zapewniając z jednej strony niezbędne instrumenty organom ścigania, w celu skutecznego zapobiegania i zwalczania przestępstw, z drugiej zaś strony uwzględnia słuszne postulaty formułowane głównie przez organizacje i instytucje ochrony praw człowieka, dotyczące potrzeby uznania określonych czynności za środek wyjątkowy, którego stosowanie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy inne środki okazały się bezskuteczne,” czytamy w stanowisku rządu.

Brzmi pięknie, tylko czy ma coś wspólnego z rzeczywistością? Tutaj jest już trochę gorzej. Według tego projektu funkcjonariusze aż dziesięciu służb, między innymi policji, ABW, CBA, i kontroli skarbowej, będą mogli zapoznać się z wykazem połączeń telefonicznych, informacjami o lokalizacji telefonu czy danymi osobowymi abonenta. I to wszystko bez zgody sądu. Z prawdą musi się mijać też stwierdzenie o uwzględnieniu „słusznych postulatów” formułowanych przez organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka, ponieważ Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Fundacja Panoptykon zgodnie krytykują ten projekt.

Zmiany w przepisach regulujących dostęp służb do tego typu informacji wymuszone zostały przez Trybunał Konstytucyjny. Problem w tym, że ponad rok temu sędziowie Trybunału uznali, że dotychczasowe regulacje dotyczące dostępu służb specjalnych do danych abonentów dostawców usług telekomunikacyjnych za niezgodne z Konstytucją. Ustawodawca został więc zobowiązany w terminie 18 miesięcy do przygotowania nowych regulacji, które zapewniłyby konieczną kontrolę nad działaniami funkcjonariuszy. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego nie spodziewali się chyba jednak, że przygotowane przez senatorów nowe regulacje nie tylko właściwie niczego nie zmieniają, ale, żeby było zabawniej, prawie całkowicie znoszą kontrolę nad działaniami służb wobec obywateli.

Co ciekawe, senacki projekt jest w pełni zgodny z postulatami przedstawionymi przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Tłumaczyłoby to także, dlaczego rząd premier Kopacz tak chętnie postanowił go przyjąć. Co bardziej podejrzliwi mogliby nawet dojść do wniosku, że projekt ten, wniesiony pod koniec czerwca przez grupę senatorów PO, został przez rządzącą partię „przerzucony” do izby wyższej, by ominąć ekspertyzy, które w przypadku projektów rządowych należy wykonać, a co gorsza, ustosunkować się do nich. A te raczej nie zostawiłyby na projekcie suchej nitki – już teraz wiadomo, że Biuro Analiz Sejmowych, ostrzega, iż według proponowanych regulacji, kontrola nad działaniami służb będzie istniała tylko na papierze.

Według proponowanej przez senatorów PO i wspieranej przez rząd premier Kopacz propozycji, służby nadal będą mogły sięgać po dane telekomunikacyjne obywateli w przypadku nawet najdrobniejszego przestępstwa. Nie będą musiały starać się o zgodę sądu, ani też o swoich działaniach musiały informować obywateli. Zamiast tego będą musiały co pół roku wysyłać do sądów sprawozdania, na podstawie których, losowo, sprawdzane będzie, czy przypadkiem nie doszło do nadużyć.

Pozostaje mieć nadzieję, że podczas sejmowych prac nad projektem wprowadzone zostaną postulowane przez organizacje pozarządowe poprawki, a rząd jednak nie uprze się by wprowadzić go w życie szybko i w obecnej formie.

Zdjęcie: Flickr/Maciej Chojnacki


podobne treści