designnewssmartfony

Komórka marzeń – być może kiedyś od Nokii

Nokia uruchomiła projekt o nazwie Design by Community. Co tydzień użytkownicy będą mieli okazję głosować na jak najlepsze ich zdaniem funkcjonalności telefonu marzeń. 

Na początek, dzięki zestawowi specjalnych suwaków, które widać na zdjęciu, można wybrać rozmiar ekranu klawiaturę, przyciski i inne elementy interfejsu dla użytkownika. Następne tygodnie przyniosą głosowania nad rozmiarem i kształtem, materiałami, system operacyjnym, łącznością i innymi funkcjami komórki. 

Jednym słowem – pełna demokracja! Sprawdziła się w tylu krajach na świecie, czemu nie miałaby przynieść efektów przy projektowaniu idealnego telefonu. 

Nokia na razie twierdzi, że nie planuje budowy tego nowego modelu po zakończeniu projektu. Nie wiemy, czy można wierzyć tym zapewnieniom, bo pomysł aż prosi się o realizację. Kto wie, może to tylko takie mydlenie oczu – w końcu jaka firma nie chciałaby skorzystać z tak dokładnego badania preferencji użytkowników? Pozostaje nam czekać na rozwój sytuacji…  

[Nokia Conversations]


podobne treści


  • adam

    „Najlepsze funkcjonalności”… błeeeeee.

  • Rafał Tomański

    proszę mi wybaczyć gizmodową nowomowę :) a jak by było lepiej? bo my ciągle o tych funkcjonalnościach i funkcjonalnościach… ;)

  • Anonim

    na funkcje, które chcieliby mieć w telefonie – i oczywiście jego wygląd.

  • Anonim

    Swoją drogą świetny pomysł na kampanię społecznościową, naprawdę niezłe. Poinformowanie, ze taki telefon nie powstanie, a potem obwieszczenie ,,jestescie cudowni, wasz telefon marzen jest wspanialy, zrobimy go dla WAS” tez spryciarskie. szacun

  • adam

    @Rafał:

    Funkcje, zestaw funkcji, cechy, parametry, właściwości, zbiór funkcji, możliwości, rozwiązania… dobrze jest kombinować, myśleć o tym, jak napisałby polski natywny autor. Robić tak, żeby nie dało się wywąchać, że tekst jest tłumaczeniem:

    „Nokia uruchomiła projekt o nazwie Design by Community. Co tydzień użytkownicy będą mieli okazję głosować na te funkcje i cechy telefonu, które ich zdaniem są najbardziej potrzebne”.

    Ale nie czepiam się — amerykańskie artykuły przekładacie/przekładasz i tak przekładasz na całkiem naturalny polski i nie boisz się odbiegać od konstrukcji języka źródłowego. Rozumiem, że macie wolną rękę co do tekstu i interpretacji oryginalnych artykułów, i że nie muszą one mieć dokładnie takiej treści, jak amerykańskie — to też dobrze.

    Jednym słowem, powodzenia :).

  • Rafał Tomański

    staramy sie dokladnie tak robic, jak zauwazyles. czasami pozostaja takie ‚funkcjonalnosci’, dla mnie slowo na porzadku dziennym w gizmodo, ale rozumiem, ze dla kogos moze byc pretensjonalne :) dziekuje z gory za wszelkie uwagi, fajnie jest miec wymagajacych czytelnikow :)

  • Anonim

    @adam ,,polski natywny autor”… nie widzę takiego słowa w słowniku. http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=2768
    Tylko nie obrażaj się, proszę. Ja mam niestety zboczenie zawodowe zawodowego skryby – i każde, najprostsze zdanie bym poprawiała ,,bo ja bym to napisała inaczej”. Ale Gizmodo robi ogólnie dobrą robotę. (tak, droga redakcjo, naprawdę to powiedziałam! mam dziś naprawdę dobry humor ;))

  • Anonim

    @adam ,,polski natywny autor”… błeeee. Natywny? http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=2768
    Tylko nie obrażaj się, proszę:) Ja mam niestety zboczenie zawodowe – i każde, najprostsze zdanie bym poprawiała ,,bo ja bym to napisała inaczej”. Ale Gizmodo robi ogólnie dobrą robotę ;)

  • adam

    OK, mangosiu. Co prawda myślałem, że osoby mające „zboczenie zawodowe”, o którym mówisz — a, jak się domyślam, jest to to samo zboczenie zawodowe, które mi dolega — słowo „natywny” zaakceptowały już w żargonie lingwistycznym i tym, którym posługują się teoretycy translacji… ale widocznie obracasz się w innych kręgach lub mówisz o innym zboczeniu zawodowym. BTW, artykuł z poradni PWN jest nieco spudłowany, bo mówi o informatycznym, a nie lingwistycznym zastosowaniu słowa natywny. Tym niemniej zgadzam się — posłużyłem się żargonem, krytykując żargon. Nie lubię się.

  • Anonim

    spoko! ja cie lubie! uwielbiam takie rozmowy! Mialam nadzieje, ze nie przeczytasz linka i nie zauwazysz, ze jest nieco od czapy ;) W kazdym razie chodzilo mi o to, ze natiwa ;) nie ma w slowniku. (zreszta pewnie podobnie jak wyrazenia „od czapy”:) Zboczenie mam pewnie nieco inne, bo nie jestem tlumaczem, tylko (za przeproszeniem) ghostwriterem, ale tak czy siak ciezko mi sie cokolwiek czyta :)