nauka

„Kometa śmierci” powróci w okolice Ziemi 11 listopada

Wizualizacja 2015 TB145 wykonana przez JOSÉ ANTONIO PEÑAS/SINC

Pareidolia. Cudowne zjawisko, dzięki któremu mogliśmy doświadczyć marsjańskiej twarzy, Myszki Mickey na Merkurym, zapatrzyć się w twarze na kasownikach, a teraz ponownie przestraszyć się asteroidy, która wygląda jak czaszka.

A przynajmniej tak mówią naukowcy. Niektórzy. Mój na przykład. Na przykład ci, którzy widzieli zdjęcia obiektu wykonane przez radioteleskop Arecibo. Z uwagi na swój wygląd, oraz na to, że trajektoria obiektu przebiega bardzo blisko Ziemi (jak na standardy astronomii oczywiście), została nawet okrzyknięta „asteroidą Halloween” albo „kometą śmierci”.

Ale to już raczej przez dziennikarzy. Astronomowie nazywają ją 2015 TB145. Jak nietrudno się domyślić, odkrycia obiektu, który miał przelecieć bardzo Ziemi na przełomie października i listopada, dokonano w roku 2015. Udało się to naukowcom pracującym na teleskopie Pan-STARRS-1 w ramach programu obserwacji planetoid bliskich Ziemi.

Ponieważ miała ona przelecieć w odległości niecałych 500 tysięcy kilometrów od Ziemi, była dość szczegółowo badana przez astronomów. Udało im się ustalić, że obiekt o średnicy około 400 metrów oznaczony jako 2015 TB145 był kiedyś kometą, ale przez niezliczone przeloty wokół Słońca stracił wszystkie materiały, które mogłyby tworzyć charakterystyczny dla komet warkocz. Od tamtego czasu śledzony jest w ramach Near-Earth Object Observations Program prowadzonego w NASA.

Dzięki temu wiemy, że już niebawem „kometa śmierci” w „kształcie czaszki” po raz kolejny zawita w nasze okolice Układu Słonecznego. A dokładnie 11 listopada znajdzie się ona „jedynie” 38,6 miliona kilometrów od Ziemi. Będzie to ostatnia taka okazja w najbliższym czasie, ponieważ po raz kolejny znajdzie się ona blisko naszej planety dopiero w 2088. Przeleci wtedy obok Ziemi w odległości 8 milionów kilometrów.

podobne treści