newswtf

Koktajlem Mołotowa w Google

Google, jak każda wielka korporacja, ma wielu wrogów. Na ich liście znalazłoby się miejsce dla takich firm jak Apple, Yahoo czy Baidu, ale raczej nikt nie mógłby przypuszczać, że zalicza się do nich też osoba, która obrzuciła siedzibę firmy koktajlami Mołotowa.

Policja w Mountain View w ubiegłym tygodniu aresztowała trzydziestoletniego mężczyznę, który przyznał się do tego, że wieczorem 19 maja tego roku rzucił w kierunku głównej siedziby Google dwa koktajle Mołotowa. Na szczęście butelki nie doleciały do budynku, rozbiły się przed nim, obok parkingu, na którym stały samochody street view. Pojazdy nie zostały uszkodzone, ucierpiał jedynie trawnik. Nie zmienia to faktu, że pochodzącemu z Oakland mężczyźnie postawiono zarzut próby podpalenia.

Mężczyzna zeznał później, że musiał postąpić w ten sposób, ponieważ „Google cały czas go obserwuje”. Co jest o tyle ciekawe, że nie są to jedynie rojenia szaleńca, ponieważ Mountain View rzeczywiście zajmuje się zbieraniem informacji na temat zachowań użytkowników. Tak jak i inne podobne korporacje.

Amerykańscy śledczy sprawdzają teraz, czy ta sama osoba nie stoi za podobnymi incydentami, jakie miały miejsce niedawno – 4 czerwca ktoś ostrzelał budynek Google w Mountain View, a sześć dni później podpalono jeden z autonomicznych samochodów firmy. W obu przypadkach w okolicy widziano samochód tej samej marki i koloru, jakim porusza się aresztowany w ubiegłym tygodniu mężczyzna.

Zdjęcie: Flickr/Matt McGee


podobne treści