news

Każdy może kupić tygrysią krew

Zaczęło się od tego, że aktor, który pokrył się infamią, czyli niegrzeczny Charlie Sheen, powiedział: „Jestem inny. Mam inny organizm, inny mózg, inne serce. W moich żyłach płynie tygrysia krew”. Jak każda bzdura, jego stwierdzenie zaczęło być powtarzane, cytowane i wpisywane w okno wyszukiwarki. I co się okazało?

Coś takiego, jak „Tygrysia Krew”, istnieje i jest w sprzedaży w Singapurze. Tylko do czego służy? Otóż to marka… sterydów, czyli wszystko się zgadza.

Właściciele TigerBlood.com prowadzą biznes od 2005 roku, ale ostatnio odnotowali niezwykle wzmożony ruch na stronie. Zostali nawet spytani, czy planują sprzedaż domeny, na co odpowiedzieli przecząco. Wszystko dlatego, że jeden z dziennikarzy zdążył już żartobliwie spytać Sheena, czy nie zamierza spredawać produktów z logo „Tiger Blood”. W Polsce zostałby zaskarżony. [Zenroll]


podobne treści