news

Jeff Bezos prezentuje lądownik księżycowy Blue Origin

Ostatnio w życiu Jeffa Bezosa wiele się ostatnio zmieniło. Nie, nie chodzi mi nawet o „najdroższy rozwód świata” – na specjalnej konferencji prasowej amerykański miliarder zaprezentował wczoraj Blue Moon, lądownik księżycowy zaprojektowany przez Blue Origin.

Jeff Bezos, założyciel Amazonu, od lat fascynuje się kosmosem i chciałby przyczynić się do tego, by ludzkość kiedyś opuściła swoją bezpieczną, ziemską kolebkę. Co więcej, nie zasypia gruszek w popiele i od lat finansuje swoją drugą firmę, Blue Origin, która do tej pory chwaliła się opracowaniem i szczęśliwymi startami niewielkiej rakiety wielokrotnego użytku Blue Shepard.

Teraz jednak Bezos ujawnił, że Blue Origin ma dużo bardziej ambitne plany i nie ograniczają się one tylko do New Shepard. Firma Bezosa pracuje bowiem także nad znacznie większą rakietą, o nazwie New Glenn, która będzie mogła wynieść na niską orbitę okołoziemską około 45 ton ładunku. Dla porównania Falcon Heavy na tę samą orbitę może wynieść 60 ton ładunku. Według zapowiedzi Bezosa, New Glenn powinien wystartować po raz pierwszy w 2021 roku, a w przyszłości posłużyć jako rakieta nośna do transportu materiałów na powierzchnię Księżyca.

Ale to nie wszystko. Jeśli już o powierzchni Księżyca mowa, gwoździem wczorajszej konferencji niespodziewanie okazał się być… Księżycowy lądownik o nazwie Blue Moon.

Według Bezosa, Blue Origin rozpoczęło pracę nad lądownikiem już 3 lata temu. Projekt ma być więc już w bardzo zaawansowanym stadium, a jego model rzeczywistych rozmiarów można było zobaczyć którego model rzeczywistych rozmiarów można było zobaczyć na scenie, za założycielem firmy. Według projektu Blue Origin, lądownik ma być w stanie dostarczyć na Księżyc, w zależności od konfiguracji, ładunek o wadze od 3,6 do 6,5 tony. Ładunkiem tym mogą być między innymi mikrosatelity, które będą wystrzelone kiedy lądownik zbliżać się będzie do Księżyca, a w zewnętrznej przestrzeni ładunkowej zmieszczą się nawet cztery małe łaziki albo jeden duży pojazd. Według założeń, Blue Moon ma być wynoszony na orbitę przez rakietę SLS, która nie jest jeszcze gotowa.

Specjalnie na potrzeby Blue Moon firma pracuje też nad silnikiem BE-7, który pozwoli na bezpieczne lądowanie na powierzchni Księżyca. Co ciekawe, jako paliwo wykorzystuje on ciekły wodór, a jako utleniacz ciekły tlen,. Oba pierwiastki, pod postacią lodu, znajdują się na księżycowych biegunach, a Blue Origin ma nadzieję, że będzie można pozyskać je na miejscu i w ten sposób nie tylko zdobyć więcej paliwa, ale też zasilać lądownik, który nie korzysta z paneli słonecznych, a z ogniw paliwowych.

Jak twierdzi Bezos, realizacja ambitnego celu powrotu na Księżyc do roku 2024, narzuconego NASA przez prezydenta Trumpa, jest jak najbardziej realna, a on, ze swoją firmą i lądownikiem, jest gotów w tym pomóc. Pozostaje czekać na reakcje ze strony NASA. Oraz kolejne wieści z obozu Blue Origin, którego rakiet Blue Shepard, pomimo wielu udanych testów lądowania, nie poleciała jeszcze na orbitę okołoziemską.

Ilustracja: Blue Origin

podobne treści