nauka

Japońscy naukowcy wykorzystali drony do zapylania kwiatów

Podobno jeśli wyginą pszczoły, ludzkość pójdzie w ich ślady już po czterech latach. Co prawda dokładność tego wyliczenia jest mocno wątpliwa, ale nie ulega już wątpliwość fakt, że pszczoły wykonują ogromną pracę, zapylając większość roślin, od których jesteśmy zależni. A owady te nie mają się ostatnio najlepiej. Dlatego zespół japońskich naukowców postanowił sprawdzić, czy do wykonywania pracy pszczół można byłoby wykorzystać drony.

Problem wymierania pszczół, choć może trudny do zauważenia, na całym świecie staje się coraz poważniejszy. Już teraz w Chinach znajdują się obszary, na których owady te wyginęły całkowicie, przez co mozolną pracę zapylania roślin muszą wykonywać ludzie przy pomocy specjalnych pędzelków. Badacze z japońskiego National Institute of Advanced Industrial Science and Technology (NIAIST) postanowili sprawdzić, czy nie można byłoby zaprząc do tej pracy dronów.

W tym celu zakupili oni niewielkie drony, po 100 dolarów sztuka. Wyposażone one zostały w pojedyncze końskie włosy, które pokryto specjalnym żelem. Dzięki temu drony, sterowane przez badaczy, mogły zbierać pyłek z kwiatów męskich i przenosić go na kwiaty żeńskie lilii japońskich. Podczas testów maszyny poradziły sobie całkiem nieźle z tym zadaniem, choć, jak dodają japońscy naukowcy, nie bez pewnych trudności. Nie zmienia to jednak fakt, że, przynajmniej według szefa projektu, Eijiro Miyako, był to pierwszy przypadek, w którym maszyna zapyliła kwiat.

Oczywiście tak zmodyfikowane drony nigdy nie będą tak skuteczne w zapylaniu, jak urządzenia, które powstałyby tylko z myślą o tym. Według Miyako, budowa takich dronów wymagałaby połączenia wydajnych akumulatorów, doskonałych kamer, świetnej nawigacji oraz technologii sztucznej inteligencji. Ale to, przynajmniej w rozmiarze mini, nie jest na razie możliwe.

Zdjęcie: Flickr/Thairms


podobne treści