grynews

Jak wygląda Street Fighter IV na iPhone

Bijatyki pasują do dotykowych ekranów jak kwiatki do kożuchów. No bo jak wykonywać te wszystkie skomplikowane kopy, wykopy i podskoki jeśli nie czuje się przycisków pod palcami? Jednak Street Fighter IV na iPhone’a jest inny. Zobaczcie sami.

Gra ma niemal wszystko, co znamy z wersji konsolowej: kombosy, ciosy smoka, ultra-ruchy, czyli wszystko to, bez czego nie byłoby prawdziwej zabawy. Dźwięk i obraz przeniesione są znakomicie, choć gra czasem przycina na modelach wcześniejszych niż 3GS.

A czego brakuje? Przede wszystkim niektórych postaci. Do dyspozycji zostało osiem, a właściwie siedem i pół: Ryu/Ken, Guile, Bison, Axel, Dhalsim, Chun Li and Blanka. Co z Hondą, gdzie jest Zangief? Oprócz tego opcja multiplayer dostępna jest tylko przez Bluetooth. Wi-Fi jest niedostępne, więc nie połączysz się ze światem, by dać się pokonać jakiemuś maniakowi SF. Szkoda. 

 No dobrze, ale jak się tym steruje na telefonie? Na pierwszy rzut oka widzimy cztery przyciski i wirtualny joystick. Okazuje się jednak, że również wskaźniki mocy są przyciskami – wystarczy ich dotknąć by rozpocząć ostateczne zniszczenie. Wszystko działa tak intuicyjnie, jak to tylko możliwe bez fizycznych przycisków.

Szczególnej uwagi wart jest tu joystick – jest łatwy w obsłudze, ale też jednocześnie potrafi nieźle wkurzyć. Jeżeli nie robimy nic szczególnego, na przykład skaczemy czy przesuwamy się w przód i w tył – działa gładko i elegancko. Ale kiedy chcemy wykonać skomplikowane ciosy, częściej zawodzi niż potrafi dobrze zadziałać. Żadnego z bardziej skomplikowanych ruchów nie wykonasz płynnie. To pewne. Im bardziej zaawansowanym jesteś graczem i im większą zręcznością chcesz się wykazać, tym bardziej ta gra cię frustruje.

Ale jeśli chcesz się po prostu trochę pobawić, będziesz zachwycony. To prawdziwy Steet Fighter, który mieści się w twojej kieszeni. I jest po prostu świetny. [iTunes]


podobne treści