newssztuka

Jak popsuć dobry filmik? Wrzucić na YouTube’a… 1000 razy

Rok temu użytkownik YouTube o nicku Canzona załadował do serwisu film. Potem go ściągnął i załadował ponownie. I znowu. I znowu. I tak tysiąc razy. Oto rezultat.

Idea pomysłu jest prosta i przypomina trochę kserowanie kserokopii. Projekt został ponoć zainspirowany artystycznym eksperymentem Alvina Luciera o nazwie I’m
Sitting in a Room
. Lucier nagrywał swój głos w pokoju, a potem w tym samym pomieszczeniu odtwarzał go i nagrywał powstały dźwięk. Powtarzał to dopóki jego głos nie został kompletnie zniekształcony.

I właśnie takich, technologicznych zniekształceń szukał Canzona. I udało mu się stworzyć demoniczno-psychodeliczny film ze zwyczajnego prostego klipu:

Ale co się właściwie stało? Wszystko jest winą kompresji. Za każdym
razem, kiedy wrzucasz film na YouTube, zostaje on przekodowany. Chodzi o
to, by obraz i dźwięk zajmowały mniej miejsca, dzięki czemu można je
szybciej ściągać. A robi się to przez drobne oszustwa, usuwanie detali i
zastępowanie ich artefaktami, które normalnie nie są zauważane przez
mózg. Potrafi on bowiem sam sobie uzupełnić to, czego mu brakuje.

Problem pojawia się, gdy proces zostanie powtórzony wielokrotnie. Kompresja likwiduje coraz więcej szczegółów i wstawia coraz więcej uzupełnień. Po drugiej kompresji prawdopodobnie efekt nie byłby zauważalny. Ale po ponad 50 powtórzeniach film wygląda (i brzmi) tak:

A tak po 474 powtórzeniach:

Ostateczny rezultat do całkowita demolka dźwięku i piękny, dziwny, niemal impresjonistyczny w swojej naturze obraz. Oto, co komputery potrafią zrobić z człowiekiem. [Jesus Diaz/giz, Ontologist]


podobne treści


  • poprostu.marek

    ludzie są dziwni..

  • question

    Przy okazji. Czy obrazek np. 2000×1000 najpierw zmniejszac a potem zapisywac jako JPG czy odwrotnie – najpierw zrobic JPG (juz jest degradacja) a potem zmniejszac rozdzielczosc?