bizneswynalazki

„Invisible” czyli artystka przeciwko genetycznej inwigilacji

O tym, że nasza prywatność zagrożona jest przez wszelkiego rodzaju elektroniczną inwigilację wiemy już od dawna. Heather Dewey-Hagborg, założycielka firmy BioGenFutures uważa jednak, że powinniśmy się martwić nie tylko śladami jakie pozostawiamy po sobie w Internecie, ale także fragmentami DNA, jakie zostawiamy za sobą każdego dnia.

Włosy, ślina, naskórek. Wszystko to, dzięki analizie DNA, może przyczynić się do ustalenia naszej tożsamości. W połączeniu z danymi na temat miejsca i czasu, a jakim ślady zostały zabezpieczone, tanie metody analizy DNA mogłyby doprowadzić do stworzenia systemu inwigilacji dużo skuteczniejszego, niż to czym dziś dysponują agencje rządowe. Dlatego Heather Dewey-Hagborg, która w swojej pracy stara się łączyć biznes i sztukę, postanowiła opracować środki, które sprawią, że badanie naszego DNA będzie maksymalnie utrudnione.

„Byłam poważnie zaniepokojona narzędziami, które potencjalnie mogą doprowadzić do wykształcenia się genetycznego nadzoru,” mówi Dewey-Hagborg. „Uderzyło mnie to, że, choć w naszym kraju trwa dyskusja na temat elektronicznej inwigilacji, jej biologiczny odpowiednik nie jest przedmiotem dyskusji.”

Nie chodzi tu jedynie o lokalizację. DNA jest nośnikiem informacji genetycznej i, jako takie, może bardzo dużo powiedzieć o danej osobie. Wiadomo, że posiadacze niektórych genów są bardziej podatni na niektóre choroby, inne są wprost wywoływane przez wadliwe DNA. Poznanie szczegółowych funkcji poszczególnych genów może oczywiście doprowadzić do opracowania nowych terapii, może także doprowadzić do tego, że niektórzy ludzie zaczną być dyskryminowani z powodu tego, że nie posiadają pewnych genów, lub są one wadliwe. To oczywiście dość odległa perspektywa, ale Dewey-Hagborg, jako artystka, już teraz chce zwrócić uwagę na to niebezpieczeństwo.

Dlatego stworzono „Invisible”. „Invisible” to zestaw dwóch aerozoli, które razem mają gwarantować, że DNA pozostawione przez daną osobę, nie będzie nadawało się już do niczego. Pierwszy z nich to „Erase”, który właściwie jest laboratoryjnym środkiem czyszczącym, który niszczy 99,5 procenta pozostawionego materiału genetycznego. Drugi, o nazwie „Replace”, przykrywa pozostałe 0,5 procenta materiałem genetycznym pochodzącym z innych źródeł.

BioGenFutures zamierza wypuścić na rynek pierwszą partię „Invisible” już w czerwcu tego roku, by sprawdzić w jaki sposób konsumenci zareagują na ten pomysł.

„Myślę, że to dopiero początek,” mówi Dewey-Hagborg. „To mój pierwszy prototyp. Ten problem nie zniknie i stanie się częścią naszego codziennego życia.”

Zdjęcie: Flickr/Josh*m


podobne treści