naukanewsWiadomości promowane

Gwiazda, która każe poważnie zastanowić się nad możliwością istnienia obcej cywilizacji

Tematem zaawansowanych technologicznie obcych cywilizacji zazwyczaj zajmują się autorzy science-fiction. Albo fani teorii spiskowych. Nauka raczej omija to zagadnienie, choć nie dlatego, że wyklucza z góry istnienie takiej cywilizacji – po prostu brak dowodów na jej istnienie. Jednak odkrycie dokonane przy pomocy Teleskopu Kosmicznego Kepler każe zastanowić nad tą możliwością.

Teleskop Kosmiczny Kepler został umieszczony na orbicie w 2009 roku, a jego misją było poszukiwanie podobnych do Ziemi planet pozasłonecznych. Choć sam teleskop uległ awarii, w ciągu czterech lat zebrał bardzo dużo danych, które cały czas są analizowane. Podczas swojej misji teleskop skierowany był między innymi na niebo pomiędzy gwiazdozbiorami lutni i łabędzia. Wśród gwiazd znajdujących się w tym fragmencie nieba Kepler wypatrzył jedną, która okazała się być szczególna. Nazywa się ona KIC 8462852, jest bardziej masywna oraz jaśniejsza niż Słońce i znajduje się około 1500 lat świetlnych od nas.

Kosmiczny Teleskop Kepler mierzy delikatne różnice w jasności danej gwiazdy, które wskazują na to, że wokół niej krążą planety. Na podstawie częstotliwości tych wahań i ich skali można określić wielkość planety pozasłonecznej oraz jej orbitę. Wokół KIC 8462852 też coś krąży, problem polega na tym, że nie do końca wiadomo co.

Planeta wielkości Jowisza przesuwając się na tle tarczy podobnej wielkości gwiazdy, zmniejsza ilość światła docierającego do sensorów teleskopu o około 1 procent. W przypadku KIC 8462852 zmiany ilości docierającego światła były ogromne i wahały się od 15 do 22 procent. Co gorsza podczas obserwacji gwiazda nie „migotała” regularnie, a zaobserwowane skoki jasności nie pozwoliły na wyznaczenie wzory odpowiadającego orbitom. W skrócie dane z Keplera sugerowały, że wokół gwiazdy krąży ogromna masa ściśniętej materii, która w sposób nieregularny zakłóca emitowane przez gwiazdę światło.

Nic dziwnego, że kwestia ta zainteresowała astronomów. Wykluczono błędy pomiaru, a międzynarodowy zespół naukowców, pod kierownictwem Tabethy Boyajian z Yale, postanowił spróbować wyjaśnić tę zagadkę. Zespół opublikował niedawno pracę, w której analizuje wszystkie naturalne wytłumaczenia takiego stanu rzeczy. Wynika z niej, że jest tylko jedno naturalne wytłumaczenie tego zjawiska – inna gwiazda mogła przyciągnąć w stronę KIC 8462852 ogromny sznur komet. Jednocześnie badacze wskazują jednak, że takie wytłumaczenie byłoby wręcz niesamowitym zbiegiem okoliczności, biorąc pod uwagę, że stało się to akurat w wąskim (jak na warunki kosmiczne) przedziale czasowym, kiedy na Ziemi istnieje cywilizacja zdolna do obserwacji skutków tego zjawiska. No i nie wyjaśnia do końca skali obserwowanej zmiany ilości docierającego do nas światła.

Dlatego nasuwa się jeszcze jedno wyjaśnienie. Takie, które zakłada istnienie zaawansowanej technologicznie cywilizacji, która mogłaby wznieść podobne struktury wokół swojej gwiazdy.

„Obcy powinni być ostatnią z rozpatrywanych hipotez, ale to wygląda właśnie jak coś, co mogłaby zbudować obca cywilizacja,” stwierdził w rozmowie z The Atlantic Jason Wright, astronom z amerykańskiego Penn State University.

Wyjaśnieniem mogłaby być Sfera Dysona, czyli hipotetyczna megastruktura opisana po raz pierwszy w 1959 roku przez amerykańskiego fizyka i futurologa Freemana Dysona. Według niego odpowiednio zaawansowana technologicznie cywilizacja mogłaby zbudować ogromną konstrukcję otaczającą całą swoją gwiazdę, by wykorzystać całość jej energii na własne potrzeby. W przypadku KIC 8462852 mielibyśmy więc do czynienia ze Sferą Dysona w budowie. Dlatego Wright oraz Andrew Siemion, dyrektor programu SETI, chcą skierować w stronę KIC 8462852 radioteleskop, za pomocą którego moglibyśmy bliżej przyjrzeć się zagadkowej gwieździe. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z ich planem, prace ruszą w styczniu, a czegoś więcej dowiemy się jesienią przyszłego roku.

Zdjęcie: Flickr/johnny9s


podobne treści