gry

Gry wideo, na które musieliśmy czekać najdłużej

Deweloper ogłasza, że pracuje nad nowym wspaniałym i olśniewającym tytułem. Dystrybutor już podlicza zyski. Gracze ślinią się i zacierają ręce. Tymczasem lata lecą i lecą, i lecą, i lecą… A gry jak nie widać, tak nie widać.

Spore, 8 lat w produkcji

Will Wright to legenda znana z gier ”Sim Cokolwiek”. W roku 2000 zajął się grą, która miała być ”Sim Wszystko”, czyli ”Spore”. W 2005 ukazało się demo nowego potencjalnego hitu i wszyscy już umierali z niecierpliwości, nie mogąc się go doczekać. Nikt nie spodziewał się jednak, że na finalną wersję trzeba będzie poczekać kolejne trzy lata i że tak naprawdę symulator Życia przez duże ”Ż” okaże się składać w większej części z medialnego szumu stworzonego wokół niego niż z samej rozgrywki.

Darkfall Online, 8 lat w produkcji

To fantasy MMORPG ogłoszono w roku 2001. Na samo demo trzeba już było czekać długo, bo aż pięć lat, ale na wersję do kupienia – kolejne trzy. I DO okazało się być kolejnym potwierdzeniem znanej prawdy, że gra będąca niemal (lub ponad) dekadę w produkcji niemal zawsze okazuje się słaba. Czasem nawet bardzo słaba.

Team Fortress 2, 9 lat w produkcji

Wieloosobowy mod do Quake`a okazał się być na tyle popularny, że Valve zatrudniło jego twórców (tak samo zresztą jak tych, którzy stworzyli ”Counter-Strike`a”). Na TF 2 trzeba było jednak poczekać aż do 2007, mimo że produkcję tej gry ogłoszono już w roku 1998.

Too Human, 9 lat w produkcji

Firma Silicon Knights pracowała nad swoim bazującym na nordyckiej mitologii RPG tak długo, że aż dwukrotnie zmieniała platformę, na którą miało być przeznaczone. Początkowo Too Human pisano pod pierwsze PlayStation, później pod GameCube, ostatecznie przygotowywana od roku 1999 gra wyszła w 2008 na Xboksa 360. Nic dziwnego, że jej produkcja kosztowała ponad 60 milionów dolarów i należy do najdroższych w historii.

Prey, 11 lat w produkcji

Brawo za ten wynik, którym przekroczona została magiczna granica dekady. Rychłe pojawienie się na rynku tego FPS-a ogłoszono już w roku 1995. Niebawem demo ”Preya” zrobiło szał na targach E3. A potem… A potem długo, długo nic. Nie licząc rzucania spragnionym tego tytułu graczom od czasu do czasu jakichś demówek. Po drodze zmieniali się deweloperzy – ”Preya” miało w swoich rękach między innymi studio 3D Realms, odpowiedzialne również za laga w dostarczeniu ”Duke Nukem Forever”, aż wreszcie kolejny z producentów, Human Head Studios zawziął się, grę skończył i wydał w roku 2006. Od tego czasu trwają prace nad sequelem. Choć tak naprawdę nie wiadomo, czy trwają. ”Dwójka” miała wyjść w roku 2012, ale teraz najpierw ogłoszono, że dotrzymanie terminów się nie uda, a potem, parę dni temu zresztą, gra zniknęła ze strony jej wydawcy Bethesda Softworks. Dalsza przyszłość ”Prey 2” pozostaje nieznana.

Duke Nukem Forever

Klasyk wszystkich klasyków, jeśli chodzi o opóźnione gry. Na kolejną część przygód ”Księcia” trzeba było czekać aż piętnaście lat, pomiędzy rokiem 1996 a 2011. Na temat DNF nie ma się już nawet co rozwodzić, to jak kopanie małego szczeniaczka. Może i satysfakcjonujące, ale z pewnością nie pójdzie się za to do nieba.

Pong, 4.6 miliarda lat

Ten wynik może nieco dziwić na pierwszy rzut oka, ale przecież wszyscy doskonale to wiemy. Ludzkości opracowanie pierwszej gry w historii, czyli właśnie ”Ponga” zajęło mniej więcej pięć miliardów lat.


podobne treści