news

Google musi umożliwić wybór wyszukiwarki. Ale chce na tym zarobić

Komisja Europejska nie jest wielkim fanem tego, że Google jest domyślną wyszukiwarką w Androidzie. Nałożyła więc na amerykańską firmę 4,34 miliarda euro kary i nakazała to zmienić. Google oczywiście się podporządkuje, ale firma wymyśliła już, jak trochę odbić sobie potencjalne straty.

Komisja Europejska nie nakazała konkretnego sposobu, w jaki Google ma zmienić dotychczasowy stan rzeczy, firma wyszła więc z własnym pomysłem ekranu wyboru, na którym użytkownicy będą musieli ręcznie wybrać preferowaną przez siebie wyszukiwarkę. I właśnie taki ekran został w piątek zaprezentowany przez Mountain View na blogu firmy.

Możemy na nim zobaczyć przykładowe nazwy konkurencyjnych wyszukiwarek, a ostateczny wybór zależeć ma od kraju zamieszkania użytkownika oraz tego, jakie firmy zdecydują się na współpracę z Google by znaleźć się na tej liście.

I niby wszystko pięknie, więc gdzie problem? Wskazuje na niego Eric Leandri, dyrektor generalny Qwant, który rozmawiał na ten temat z Bloombergiem. Według niego, ta współpraca nie jest wcale bezinteresowna, ponieważ Mountain View za wskazywanie w tym miejscu również innych wyszukiwarek chce od nich pobierać opłatę. I to wcale niemałą – ilość miejsca jest ograniczona, więc konkurencyjne wyszukiwarki mają licytować, kto da więcej za możliwość znalezienia się na tym ekranie.

Trudno zaprzeczać, że miejsce na takiej liście jest pewną firmą reklamy, ale kiedy Komisja Europejska nakładała karę na Google raczej nie chodziło jej o to, by w rezultacie znacznie mniejsza konkurencja musiała płacić podmiotowi o zdecydowanie dominującej pozycji na rynku wyszukiwarek.

podobne treści