news

Gestapo Apple

Za każdym razem, gdy Steve Jobs ukazuje się na scenie ubrany w czarny golfik i z niby nieprzeniknioną twarzą prezentuje nowy model komputera, telefonu, iPoda, iPada, itp., za tym wielkim „WOW” stoją nie tylko projektanci sprzętu i programiści. Także panowie w czarnych garniturach, którzy pilnują do dnia premiery, aby nie wyciekł żaden szczegół dotyczący sprzętu. Oddziały specjalne Apple nazywają się Drużyną na straży Lojalności.

Do wczoraj, gdy przeciekły informacje na temat iPhone’a czwartej generacji, Drużynę otaczała legenda niezawodności. O jej praktykach opowiada Tom, były pracownik Apple. Przeczytajcie, jak to jest pracować w firmie, która nie szanuje twojej prywatności.

Operacja

Każdy dział Apple infiltrowany jest przez współpracowników Drużyny. Organizuje ona niezapowiedziane inspekcje w każdym biurze i laboratorium. Nie są o nich uprzedzani także zwierzchnicy. Operacja odbywa się w wyniku informacji, że ktoś zachowuje się nielojalnie wobec firmy. Mężczyźni w czerni nagle pojawiają się w dziale i zwracają się do najwyższej stanowiskiem osoby, by koordynowała operację.

Tony mówi, że operacje zdarzają się regularnie, zazwyczaj rano. Można się nawet do nich przyzwyczaić, jak mieszkańcy parterów przyzwyczajają się do krat w oknach. Manager przekazuje pracownikom polecenia Drużyny: aby każdy pozostał na swoim miejscu i postępował w określony sposób. Członkowie Drużyny nadzorują wykonywanie poleceń, obserwując sytuację.

W tym momencie rekwirowane są wszystkie telefony pracowników. Zabierane są na pewien czas, a do chwili ich zwrotu pracownicy mogą wykonywać połączenia z innego telefonu, ale są podsłuchiwani. Nie ma mowy o kamerach, ponieważ nie wolno ich wnosić na teren kompleksu.

Zawartość iPhone’ów pracowników kopiowana jest na laptopy. Ponieważ każdy dostaje za darmo iPhone’a, przychodząc do firmy, ktoś kiedyś zasugerował, że „telefon pozostaje własnością Apple”. Pracownicy muszą odblokować telefony i całą ich pamięć, a członkowie Drużyny sprawdzają, co w niej zapisano. Absolutnie wszystko: zdjęcia, wiadomości, połączenia. Robią też kopie zapasowe całej treści.

Podczas kontroli, pracownicy muszą ustawić na monitorach wygaszacz ekranu, by Drużyna miała pewność, że nie porozumiewają się ze sobą ani z nikim z zewnątrz. Osoba, która się nie podporządkuje, jest zwalniana.

Rok 1984?

Wszystkim tym praktykom pracownicy poddawani są dobrowolnie. Jeśli odmówią, są jednak zwalniani lub sprawdza się, dlaczego odmówili. Wszyscy podpisują także umowę poufności (non-disclosure agreement), choć podobną podpisywali już w momencie podejmowania pracy dla Apple.

Tom opowiada, że operacje zazwyczaj kończą się sukcesem Drużyny. Znajduje ona podejrzane dane u konkretnej osoby, prosi ją o pozostanie w budynku do końca pracy i wyprowadza poza teren kampusu. Tom podejrzewa także, że podczas tych kilku ostatnich godzin mężczyźni w czarnych marynarkach przesłuchują i zastraszają osobę złapaną na gorącym uczynku, grożąc pozwem sądowym.

Drużyna prześwietla także maile pracowników i publikuje w mediach fałszywe zdjęcia sprzętu, by pozbawić wiarygodności prawdziwe przecieki.

Wszystko wyglądało inaczej, gdy w latach 1980. Jobs i współpracownicy przygotowywali pierwszego Macintosha. Nie było tajności, służb i kontroli. Po pracy czasem wszyscy spędzali kilka godzin na kalifornijskiej plaży, ciesząc się, że pracują nad przełomowym produktem.

Z drugiej strony, już wtedy Apple przejawiał totalitarne ciągoty. Zobaczcie reklamę Maca z 1984 roku:

[Jesus Diaz/giz]


podobne treści


  • groovemanager

    Póki ci ludzie dostają sowite wynagrodzenie i działają w ramach ideałów Apple to pewnie są zadowoleni, że firma może działać tak sprawnie.

  • dmowski.k

    No jak widzę reklama została kompletnie nie zrozumiana.

  • dadaista

    „Znajduje ona podejrzane dane u konkretnej osoby, prosi ją o pozostanie w budynku do końca pracy i wyprowadza poza teren kampusu. Tom podejrzewa także, że podczas tych kilku ostatnich godzin mężczyźni w czarnych marynarkach przesłuchują i zastraszają osobę złapaną na gorącym uczynku, grożąc pozwem sądowym.”

    Łeee… Byłem pewien, że od razu strzelają w tył głowy. Lipa.

    A ten wasz artykulik to żenada…

  • artur.byrski

    „ideały” które były propagowane przez macuserów z ubiegłego wieku są przez Apple sprytnie przekuwane na całkiem policzalną kasę. Dziś nie ma miejsca na ideały – Apple na naszych oczach przeistacza się w rynkowego gracza.

  • dadaista

    @ artur.byrski

    Tak, jasne. Bo wcześniej Apple było organizacją non-profil, a komputery rozdawało za darmo potrzebującym.

  • artur.byrski

    @dadaista Czy ja napisałem że Apple tak się zachowywała? – NIE
    Czytaj uważnie, ze zrozumieniem. Napisałem o MacUserach i o tym co Apple robi teraz.

    Apple nigdy nie było organizacją non profiT…

  • Rafał Tomański

    i co ciekawe, to wlasnie od tej reklamy Apple zaczal sie szal na robienie specjalnych spotow emitowanych podczas super bowl.