news

Filmowała „Zmierzch” w kinie, teraz skarży… kino

Samantha Tumpach spędziła dwa dni w areszcie za filmowanie w kinie filmu „Zmierzch”. Twierdziła, że nie nagrywała filmu, tylko członków rodziny śpiewających „Sto lat” na widowni. Całe zdarzenie miało miejsce w listopadzie ubiegłego roku.

W zeszły poniedziałek 22-letnia kinomanka złożyła pozew cywilny przeciwko kierownikowi kina, który „domagał się jej aresztowania, pomimo że policjanci wcale nie palili się do zakuwania jej w kajdanki”. W uzasadnieniu pisma pisze, że ani lokalna policja, ani Amerykański Związek Filmowy nie poparli jej aresztowania. Tymczasem kierownik Muvico Theaters nalegał na jej aresztowanie, ponieważ chciał zgarnąć 500 dolarów.

Jakie 500 dolarów? Otóż amerykański Krajowy Związek Właścicieli Kin oferuje taką nagrodę dla pracownika kina, który przyłapie pirata.

Samantha domaga się odszkodowania w wysokości 50 tysięcy dolarów, w szczególności z powodu upokorzenia, jakiego doznała, będąc publicznie zakuwana w kajdanki i wyprowadzana z kina. Jak wykazało śledztwo, kobieta utrwaliła na aparacie dwa fragmenty filmu o długości 114 i 85 sekund. Na jednym z nagrań „jej ulubiony aktor zdejmował koszulę”. Jej postępowanie wydaje mi się zupełnie zrozumiałe. [David Kravets/Wired]


podobne treści


  • arduled

    Sama jest sobie winna, bo przed filmem jest komunikat, że na sali NIE można używać aparatów ani kamer.