internet

FBI na tropie drugiego źródła przecieków na temat funkcjonowania NSA

Choć Edward Snowden znajduje się obecnie w Rosji i nie ma już dostępu do tajnych dokumentów NSA, założony przez Glenn Greenwalda serwis The Intercept cały czas publikuje nowe materiały na temat działalności amerykańskiej agencji szpiegowskiej. Oczywiście takie, które w założeniu nigdy nie miały ujrzeć światłą dziennego. Rodzi to podejrzenia, że ktoś inny niż Snowden dostarcza dziennikarzom tajne dokumenty NSA. FBI miało go już nawet zidentyfikować.

Jak donosi serwis Yahoo! News, FBI zidentyfikowało drugą osobę, która może być odpowiedzialna za wynoszenie tajnych dokumentów NSA. Tak jak w przypadku Snowdena ma nią być pracownik firmy zewnętrznej wynajętej przez agencję. Według serwisu, federalni formalnie rozpoczęli śledztwo w tej sprawie, przeszukano również dom głównego podejrzanego, ale nie postawiono jeszcze żadnych zarzutów w tej sprawie.

„Będziemy podążać za dowodami, gdziekolwiek nas one nie zaprowadzą, i podejmiemy odpowiednie działania,” mówi Marc Raimondi, rzecznik Departamentu Sprawiedliwości.

Tymczasem pojawiły się głosy, że drugie źródło, które ujawniło, że ponad połowa osób znajdujących się w bazie danych terrorystów nie ma żadnych powiązań z takimi ugrupowaniami, powinno być postrzegane raczej jako „whistleblower” informujący o nadużyciach w funkcjonowaniu amerykańskich służb, niż jako zdrajca. Nie wiadomo jednak czy administracja Obamy przychyli się do tej argumentacji, czy będzie dalej twierdziła, że takie przecieki to zagrożenie dla „bezpieczeństwa narodowego” USA.

Zdjęcie: Flickr/sudoking


podobne treści